Strona główna / Start / Doświadczenia innych / Własna firma w UK



Right menu

Szukanie zatrudnienia

Rozmowa kwalifikacyjna

Jakiś czas temu podjęłaś decyzję – zmieniam pracę! Odbyłaś żmudny proces...

Porady w pisaniu brytyjskiego CV

Każdy, kto szuka pierwszej pracy bądź chce zmienić pracę na nową, musi stanąć przed wyzwaniem jakim jest...

Formularze podatkowe

Krótki przewodnik po brytyjskich formularzach podatkowych...

Kariera młodej mamy

Poszukiwanie pracy po narodzinach dziecka może się okazać nie lada wyzwaniem.

Jak zostać wolontariuszem

Masz trochę wolnego czasu? Chcesz spróbować czegoś nowego, a przy okazji pomóc innym?


Garść wiary w siebie, 3 łyżeczki determinacji

Matylda Setlak

11.10.2008

Wywiad z Robertem Topolskim, właścicielem studia graficznego w Londynie...

LONDONSTORY Creative Studio.

Matylda Setlak: Jakie były początki Twojego studia graficznego? Na liście Twoich klientów zauważyłam facebook!

Robert Topolski: Zaczęło się niewinnie, od galerii zdjęć Londynu online. Stąd też nazwa: LONDONSTORY. Stopniowo, z różnych źródeł, zaczęły pojawiać się zapytania o design, produkcję stron internetowych i innych elementów związanych z opracowaniem oprawy graficznej zarówno do druku, jak i na potrzeby internetu. LONDONSTORY Gallery niepostrzeżenie przekształciło się w LONDONSTORY CS. Jedna z aplikacji, którą robimy, przeznaczona jest właśnie dla serwisu Facebook.

Zawsze byłeś typem biznesmena?
RT: Zawsze byłem zainteresowany żeby robić rzeczy, w których liczy się wyobraźnia i kreacja. W Polsce pracowałem jako copywriter, reporter, lektor. Po przyjeździe do Londynu, 6 lat temu, zaczynałem jak większość – pracując w pubie. Wraz ze wzrostem liczby kontaktów i stopnia znajomości języka pojawiały się nowe możliwości, które starałem się wykorzystać.

Czy by otworzyć własną firmę potrzebowałeś przysłowiowego worka pieniędzy?
RT: Jeśli pojawia się genialny pomysł, pieniądze stają się mniej istotne. W Wielkiej Brytanii łatwiej jest rozpocząć działalność gospodarczą, a to pozwala skupić się na tym, co najistotniejsze dla firmy. Niestety firma nie może prowadzić się sama. Rynek jest tu bardzo konkurencyjny, a popełnienie jednego błędu może drogo kosztować. W porównaniu z Polską jest tu inna atmosfera, inna kultura prowadzenia biznesu.

Jakie różnice masz na myśli?
RT: Trudno to nawet porównywać. W Wielkiej Brytanii ilość biurokracji, księgowości czy czasu potrzebnego na otwarcie firmy jest śladowa w porównaniu z Polską. Chyba najbardziej widoczna różnica leży w tym, jak traktowane są przez urzędy osoby przedsiębiorcze. Tutaj przedsiębiorczość uznawana jest za naturalną cechę obywatela i kontakt z urzędem wręcz pomaga w rozpoczęciu działalności. W Polsce traktowana ona jest co najmniej podejrzliwie zarówno przez urzędy jak i przez społeczeństwo. To się zmienia, ale powoli.

Niektórzy polscy przedsiębiorcy z wysp narzekają, że Brytyjczycy utrudniają im prowadzenie biznesu? Czy doświadczyłeś tego zjawiska?
RT: Nie. Jeśli usługa czy produkt oferowany przez polską firmę jest atrakcyjny dla Brytyjczyka, to jedyną przeszkodą, którą mogę sobie wyobrazić, jest to, że oferta albo rozmowa prowadzona jest w języku polskim lub niechlujnym angielskim.

Jak więc robić interesy z wyspiarzami?
RT: W kontakcie z Brytyjczykami, moim zdaniem, najskuteczniejsza jest wysoka kultura osobista, umiejętność autoprezentacji i pewność siebie. Specyficzne dla Wielkiej Brytanii jest też to, że w zależności od tego, jakim akcentem się posługujesz, jesteś inaczej traktowany.

Czym jeszcze różni się kultura robienia biznesu u Brytyjczyków i Polaków?
RT: Różnice są spore. Można je sprowadzić do dwóch słów – zaufanie i komunikacja. Z własnego doświadczenia wiem, że Brytyjczycy cenią sobie komunikację miedzy klientem a firmą, bez względu na to czy dotyczy ona dobrych, czy złych wieści. Uprzejmość jest w tym ujęciu elementem komunikacji. Jeśli chodzi o zaufanie, to mogę powiedzieć, że zdarza mi się uzgadniać kilkutysięczne projekty z klientem przez telefon czy przez email i żadna ze stron nie ma obaw o dotrzymanie terminów czy jakość.

Niemniej, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, potrzeba czasu. Wszędzie są wyjątki, jednak, moim zdaniem, jakość komunikacji i zaufania między partnerami w biznesie czy też w relacjach klient – firma różnią się drastycznie między Polską w Wielką Brytanią.

Czy sukces w biznesie oznacza wyzysk innych?
RT: Absolutnie nie. Celem zawsze powinna być sytuacja win – win, gdzie zarówno firma jak i klient czuje, że zyskała na transakcji. To buduje długotrwale relacje, a te są najcenniejsze w każdym biznesie. Osobiście, nie jestem zainteresowany ani byciem wyzyskiwanym, ani wyzyskiwaniem innych.

Etyka w biznesie ma znaczenie?
RT: Kluczowe. Bez tego nie ma mowy o zdrowych relacjach zarówno miedzy firmą a klientem, jak i miedzy firmami.

Czy można pogodzić rozwijanie firmy z życiem osobistym?
RT: Jeśli czujesz się dobrze z tym co robisz, to można pogodzić pracę czy też prowadzenie firmy z życiem osobistym. Celem zawsze powinno być szukanie równowagi i to nie tylko między pracą a życiem osobistym, ale w każdej sferze życia. Zgodzę się, że własna firma wymaga większej odpowiedzialności, a to często skutkuje dodatkowym czasem, który się poświęca kosztem życia prywatnego. Niemniej prowadzenie własnej firmy daje, moim zdaniem, więcej satysfakcji, a ta rekompensuje poświęcony czas. Wyrozumiały partner czy też rodzina zdecydowanie pomagają.

Do jakiej instytucji Twoim zdaniem warto zwrócić się o pomoc, jeśli potrzebuje się wsparcia w biznesie?
RT: Na pewno do Citizens Advice Bureaus. W zależności od sytuacji pomocne są councils albo lokalne biura Inland Revenue & Customs. Czasami warto wybrać się do księgowego lub prawnika. Nie za każdą poradę trzeba płacić, wszystko zależy od tego czego szukamy i jak jest to skomplikowane.

Twoja recepta na sukces w biznesie?
RT: Garść wiary w siebie, 3 łyżeczki determinacji, spora dawka uporu, pełna szklanka umiejętności i ząbek szczęścia. Całość stopniowo wymieszać i zostawić w temperaturze pokojowej cały czas obserwując (śmiech). Jeśli nic z tego nie wyjdzie, wówczas trzeba spróbować ponownie, pod warunkiem, że została nam jeszcze do dyspozycji odpowiednia ilość determinacji.

Jakich 5 rad udzieliłbyś rodakowi, który zastanawia się nad otwarciem firmy tutaj, w Wielkiej Brytanii?
RT: Miej konkretny pomysł i wizje tego co i jak chcesz robić. Upewnij się, że istnieje zapotrzebowanie na oferowane usługi czy produkty. Miej samodyscyplinę – pracujesz dla siebie i na siebie. Uwierz w swoje możliwości. Nie wahaj się.

Robert Topolski kieruje studiem grafiki LONDONSTORY Creative Studio oferującym przygotowywanie oprawy graficznej do druku, projekty stron www, animacje 3D i aplikacje Flash. Studio graficzne może się pochwalić takimi klientami jak międzynarodowa firma GfK czy londyńskie dzielnice Camden Council oraz Kensington & Chelsea Royal Borough.

Dziękuję za rozmowę i gratuluję sukcesu w biznesie.

Wywiad został udzielony dla serwisu sukces.co.uk.

Chcesz coś dodać od siebie lub o coś zapytać? Dołącz do naszego forum!

Drukuj Wyślij znajomym