Strona główna / Start / Doświadczenia innych / Beata Pawlikowska - blondynka w podróży



Right menu

Warehouse Fashions Limited

Szukanie zatrudnienia

Lokalna praca, globalna perspektywa

W stolicy Wielkopolski globalne centra międzynarodowych operacji finansowych, takie jak Franklin Templeton Investments, są najszybciej rozwijającymi...

Rozmowa kwalifikacyjna

Jakiś czas temu podjęłaś decyzję – zmieniam pracę! Odbyłaś żmudny proces...

Porady w pisaniu brytyjskiego CV

Każdy, kto szuka pierwszej pracy bądź chce zmienić pracę na nową, musi stanąć przed wyzwaniem jakim jest...

Kariera młodej mamy

Poszukiwanie pracy po narodzinach dziecka może się okazać nie lada wyzwaniem.

Jak zostać wolontariuszem

Masz trochę wolnego czasu? Chcesz spróbować czegoś nowego, a przy okazji pomóc innym?


Beata Pawlikowska - blondynka w podróży

Anna Barauskas-Makowska

11.01.2010

Często wyjeżdża z Polski, a mimo to jest jedną z najbardziej rozpoznawanych Polek w kraju.

Przez kilka miesięcy w roku podróżuje po świecie głównie po Ameryce Południowej. Według Wojciecha Cejrowskiego, jako pierwsza i jak dotąd jedyna kobieta przeszła na piechotę przez Darien, „najbardziej malaryczną dżunglę świata” na pograniczu Panamy i Kolumbii. Gdy wraca do Warszawy, oddaje się pracy w mediach. Jej życiową pasją jest radio, gdzie zatrudniona jest na co dzień. Równie często można zobaczyć ją w telewizji czy przeczytać o jej podróżach w felietonach pisanych dla gazet i czasopism. Wydała też kilkanaście książek.

Co zrodziło się u Ciebie najpierw: potrzeba pisania czy chęć podróżowania po świecie?
W szkole średniej zaczęłam pisać opowiadania, ale już wtedy były to lekko surrealistyczne opowieści dziejące się w dżungli amazońskiej, w Nowym Jorku albo na Japońskim Morzu. Więc pisałam o podróżowaniu, zanim jeszcze zaczęłam podróżować.

Po ukończeniu liceum podjęłaś studia w zakresie hungarystyki i anglistyki, które jednak szybko porzuciłaś. Przez pewien czas pracowałaś m.in. jako: operator komputera, sekretarka, tłumaczka i lektorka języka angielskiego. Liczne zainteresowania wskazują na to, że jesteś typem „poszukiwacza”, wciąż gnającym Nomadem…
Tak. Nie wierzę w gotowe rozwiązania ani w recepty, które sprawdzają się dla wszystkich. Uważam, ze każdy musi odnaleźć własną drogę przez życie i to, co da mu poczucie spełnienia i szczęście. A najlepszym drogowskazem jest zawsze własna dusza – pod warunkiem, że człowiek umie się w nią wsłuchać.

Znalazłaś w końcu swoje miejsce na Ziemi?
Tak. Uśmiecham się i myślę, że jestem nieprawdopodobnie szczęśliwym człowiekiem. To „miejsce”, o które pytasz, nie znajduje się w realnej przestrzeni na planecie Ziemia, jest raczej we mnie. Tym bardziej je lubię, bo zawsze będzie należało tylko do mnie.

W 1992 roku wyjechałaś na dłuższy czas do Londynu. Co spowodowało, że zamieszkałaś w mieście, gdzie spotykają się dziesiątki kultur, a na ulicach słyszy się wiele języków?
Chciałam uciec z Polski. To był czas, kiedy czułam się w Polsce jak więzień. Nie można było swobodnie podróżować, każde podanie o wizę trzeba było poprzeć stosem upokarzających dokumentów. Chciałam być wolna. Uciekłam. Mieszkałam w Londynie przez rok, jednocześnie nadając relacje dla polskiego radia. Potem nagle dostałam świetną propozycję pracy w powstającej właśnie stacji radiowej w Warszawie. Wróciłam do Polski i nigdy nie żałowałam tej decyzji.

I nie była to jedyna stacji radiowa w Twojej karierze…
Zaczynałam w lokalnej stacji w Koszalinie, potem przeprowadziłam się do Warszawy, żeby pracować w Radiu Kolor, następnie pracowałam w Trojce, potem z krótką przerwą w Radiu ZET. W tym roku w kwietniu minęło 10 lat, odkąd zaczęłam w Radiu ZET prowadzić audycję „Świat według Blondynki”. Kocham radio.

Podróże na stałe wpisały się w Twoją codzienność. Czy mogą być pomysłem na życie?
Dla mnie stały się stylem życia, chociaż świadomie nie podjęłam nigdy takiej decyzji. Wiedziałam tylko jedno: chcę w życiu robić to, co mnie najbardziej pasjonuje. Nie wyobrażałam sobie siebie w miejscu, z którym nie łączą mnie silne emocje. Przez całe życie kierowałam się pasją i namiętnością do różnych rzeczy, i pewnie dlatego moje pasje – czyli pisanie, podróżowanie i radio – stały się moim zawodem.

Za cel swoich podróży wybierasz głównie Amerykę Południową. Co jest takiego w tej części Ziemi, że stawiasz ją ponad innymi?
Jest najbardziej tajemnicza, jest tam wciąż wiele miejsc nietkniętych ludzką stopą. Głęboko w dżungli mieszkają Indianie, którzy żyją zgodnie z odwieczną tradycją, nie mając pojęcia o istnieniu takich rzeczy jak pieniądze, elektryczność, żelazo czy polityka. Poza tym w Ameryce Południowej ludzie posiadają prawdziwą radość życia. Potrafią dostrzec i docenić to co mają, nie martwiąc się tym, czego im brak.

Zwiedziłaś kawał świata… Jak wygląda ten świat według blondynki?
Jest pozytywny. Głęboko wierzę w to, że człowiek uczciwy, dobry w głębi serca i życzliwy spotyka na swojej drodze takich samych ludzi. W świecie według blondynki najcenniejszymi cechami jest odwaga, wewnętrzna siła, samodzielność, uczciwość i odpowiedzialność.

Co dają Ci podróże? Czy za każdym razem wracając ze swojej wyprawy czujesz się zmienioną osobą, dojrzalszą o kolejne doświadczenia, przeżycia, których nie mogłaby dostarczyć Ci Polska?
Za każdym razem gdy wracam, czuję się jak bohaterka gry komputerowej, która dostała właśnie w prezencie nowe życie (śmiech). Podróże dają bardzo intensywne przeżycia i emocje. Po powrocie zawsze czuję się bogatsza, wewnętrznie oczywiście (śmiech).

Zawsze, jednak wracasz do swojej Itaki. Polskę traktujesz jako przystań? Daje Ci poczucie bezpieczeństwa?
Lubię Polskę i myślę, że to bardzo fajny kraj. Tym bardziej, że mam spore porównanie. Z mojego doświadczenia wynika, że w każdym kraju ludzie na coś narzekają. Nie ma idealnego miejsca. Polska wydaje mi się bardzo dobrą bazą zarówno do podróżowania, jak i mieszkania.

A nigdy nie myślałaś o tym, by wyemigrować na stałe?
Myślałam wiele razy, będąc w przeróżnych miejscach, na przykład nad maleńką rzeką w dżungli amazońskiej w Gujanie Francuskiej. Mogłabym tam zostać, nikt nigdy by mnie nie znalazł. Ale ja mam poczucie, że w Polsce mam też wiele rzeczy do zrobienia, dlatego na razie nie planuję emigracji.

Podróży w sensie geograficznym zawsze i nieodłącznie towarzyszy podróż mentalna. Czy w obie angażujesz się w porównywalnym stopniu?
Absolutnie tak, zawsze, od samego początku. Przemieszczanie się przez świat jest jednocześnie świetną okazją, żeby podróżować w głąb własnej duszy. Zadawać sobie ważne pytania i znajdować równie ważne odpowiedzi.

Dla wielu osób w Polsce jesteś autorytetem, piszą do Ciebie listy, zadają intymne pytania. Masz poczucie, że w pewnym momencie swojego życia, może dzięki takim książkom, jak „W dżungli życia” stałaś się rządcą ludzkich dusz?
Nie, skąd. Cieszę się tylko, że mogę moim doświadczeniem pomóc komuś, kto teraz jest tak samo zagubiony, jak ja byłam kiedyś. Czasami wystarczy naprowadzić tylko na właściwy tor myślenia – i wszystko nagle wydaje się łatwiejsze i możliwe do rozwiązania.

A jest ktoś, kto rządzi Twoją duszą? Posiadasz swoich mentorów, autorytety, dzięki którym jesteś dzisiaj tym, kim jesteś?
Mam wrażenie, że szłam przez życie z maczetą w ręce, spotykając po drodze żarłoczne dzikie bestie i wpadając czasem po szyję w trzęsawiska. Nie spotkałam w tej dżungli nikogo, kto by mnie poprowadził. Ale instynktownie znalazłam ścieżkę i muszę powiedzieć, że jestem z niej bardzo zadowolona. A moje doświadczenia z maczetą w dżungli życia opisałam w książkach „W dżungli życia” i „W dżungli miłości”.

„Świat na talerzu” to tytuł innej Twojej książek. Lubisz gotować, znasz kuchnie najróżniejszych narodów ziemi. Nie myślałaś o otworzeniu własnej restauracji?
Wiele razy! Mam dużo pomysłów, jak mogłaby wyglądać ta restauracja i jakie dania moglibyśmy serwować. Jednocześnie mam dużo pomysłów na nowe książki i podróże, więc chwilowo na założenie restauracji brakuje mi czasu.

A jakie są Twoje marzenia?
Być szczęśliwym człowiekiem, tak jak dotychczas.

Tekst pochodzi z magazynu Polki w Świecie
Rozmawiała: Anna Barauskas-Makowska

Chcesz coś dodać od siebie lub o coś zapytać? Dołącz do naszego forum!

Drukuj Wyślij znajomym