Strona główna / Praca / Porady w szukaniu pracy / 10 grzechów polskich biznesów



Right menu


10 grzechów wizerunkowych polskich biznesów w Anglii

Matylda Setlak

28.01.2009

Marzysz o brytyjskich klientach, jednak obawiasz się, czy Twoja firma prezentuje się profesjonalnie?

Przeczytaj nasze wskazówki by uniknąć błędów popełnianych często przez polskich przedsiębiorców w Wielkiej Brytanii.

Grzech pierwszy: Brak dbałości o jakość materiałów promocyjnych

Nie zlecaj zredagowania tekstów do serwisu internetowego, broszur czy ulotek krewnym lub znajomym, ale fachowcom! Szczególnie, jeśli chodzi o teksty w języku angielskim. Jeśli koniecznie chcesz przygotować je sam, znajdź kogoś, kto wykona przynajmniej fachową korektę. Zatroszcz się także o identyfikację wizualną firmy, czyli logo, wizytówki, papier firmowy, koperty, a także serwis internetowy oraz broszury i ulotki. Bez naprawdę dobrego grafika się nie obejdzie. Twoja identyfikacja wizualna ‘sprzedaje’ Twój biznes bardziej niż myślisz. W biznesie, jak w miłości, najbardziej przecież liczy się pierwsze wrażenie…

Grzech drugi: Brak firmowych kont pocztowych

Koniecznie załóż sobie i swoim pracownikom konta pocztowe w domenie składającej się z nazwy firmy. Darmowe konta na yahoo lub googlemail zdecydowanie nie są dobrą rekomendacją. Również sygnaturka, czyli podpis w emailach, powinien być starannie zredagowany oraz zawierać przynajmniej imię i nazwisko nadawcy, nazwę firmy oraz dane kontaktowe. Podpis składający się tylko z imienia nadawcy emaila to zdecydowanie za mało, szczególnie na początku relacji biznesowej.

Grzech trzeci: Brak serwisu internetowego, niefunkcjonalny serwis, z kiepskim designem lub od wieków "under construction"

Jeśli nie ma Twojego biznesu w sieci, nie istniejesz. Jeśli masz serwis, ale jego design utrzymany jest w konwencji z wczesnych lat 90., masz naprawdę problem, choć nikt Ci tego nie powie w twarz. Jeśli twój serwis ciągle jest w przebudowie, niektóre sekcje lub linki nie działają, chwyć za słuchawkę i znajdź studio graficzne. Fachowe czyli takie, które samo ma profesjonalny serwis i jeszcze bardziej profesjonalne portfolio. Znów, znajomy, który zna trochę HTML-a, to za mało.

Grzech czwarty: Niepunktualność

To oczywiste, że trzeba być punktualnym, ale jak często spóźniamy się na spotkania z aktualnymi, lub co gorsza (!), potencjalnymi klientami? To proste, upewnij się, jak dotrzeć na miejsce spotkania (korzystając na przykład z www.multimap.com lub www.tfl.gov.uk) oraz wyrusz w drogę przynajmniej dwa kwadranse wcześniej - tak na wszelki wypadek. Spóźnienie się na spotkanie z miejsca osłabi Twoją pozycję negocjacyjną i spowoduje, że będziesz postrzegany jako osoba niezorganizowana, czyli taka, na której nie można polegać. A zaufanie w biznesie to podstawa, prawda?

Grzech piąty: Koszmarne upominki firmowe

Trudno w to uwierzyć, ale inni ludzie wychodzą z dokładnie takiego samego założenia jak ty - lepiej nie dostać darmowego długopisu lub kalkulatora wcale, niż taki, który przestanie działać już następnego dnia. Zdecyduj się więc na naprawdę fachowego dostawcę. Chyba że chcesz, by ludzie kojarzyli twoją firmę z… kiepską jakością. Wybór należy do Ciebie!

Grzech szósty: Nieprzemyślane nazwy firmy

Jeśli jeszcze nie zarejestrowałeś nazwy swojej firmy, dobrze ją przemyśl. Powinna być prosta, krótka, łatwa do zapamiętania i zapisania zarówno przez Polaków, jak i Brytyjczyków, najlepiej by wskazywała na branżę w której działasz i pozwalała na zarejestrowanie domeny internetowej. Powiedzmy to głośno i wyraźnie: nazwy z przedrostkiem ‘pol’ nie są sexy!

Grzech siódmy: Nieprzygotowywanie się do spotkań i ważniejszych rozmów telefonicznych

Jeśli zostałeś zaproszony na spotkanie biznesowe oznacza to, że jest szansa na nowy kontrakt lub jakąś formę współpracy - nie zmarnuj jej! Przygotuj się do spotkania, ubierz się w stylu biznesowym, weź ze sobą wizytówki, broszury w teczce firmowej, jeśli ją posiadasz oraz przygotuj na papierze firmowym dla siebie i swojego rozmówcy agendę (plan) spotkania, w której znajdą się tematy, które zostaną poruszone podczas rozmowy.

Grzech ósmy: Niesłowność

Dałeś słowo klientowi, że prześlesz wycenę do końca miesiąca albo rozwiążesz jego problem w ciągu tygodnia? Jeśli tak, lepiej zrób to w terminie, inaczej ucierpi wizerunek twojej firmy. Jeśli zorientujesz się, że nie zdążysz wykonać zadania na czas, asertywnie poinformuj o tym, przeproś i wskaż nowy, realistyczny termin. Wystarczy kilka słów, a zrobi to kolosalną różnicę!

Grzech dziewiąty: Nieodpisywanie na emaile lub nieodbieranie telefonów

Ignorowanie emaili lub późne odpisywanie na maile oraz notoryczne nieodbieranie lub niefachowe odbieranie telefonów zostawia naprawdę złe wrażenie. Jeśli ktoś wysłał ci maila i wyraźnie oczekuje na odpowiedź, odpisz krótko, nawet jeśli Twoja odpowiedź jest odmowna. Tam, po drugiej stronie łącza internetowego lub telefonicznego ktoś czeka na twoją decyzję lub udzielenie informacji, ignorowanie innych osób to w dłuższej perspektywie gol do własnej bramki! Nadmiar obowiązków nie jest tutaj wytłumaczeniem. Jeśli posługujesz się firmową komórką, staraj się mieć ją zawsze przy sobie i odbierając ją podawaj nie tylko swoje imię i nazwisko ale i nazwę firmy. Bądź profesjonalny.

Grzech dziesiąty – Pracownicy działu obsługi klienta z kiepskim angielskim

Do obsługi klientów lub sprzedaży nie zatrudniaj kogoś, kto mówi ze zbyt silnym akcentem albo kogo rażące błędy językowe pod znakiem zapytania stawiać będą profesjonalizm Twojej firmy, co może oznaczać utratę potencjalnych klientów.
Zwłaszcza teraz, w czasie ekonomicznej zawieruchy, na takie błędy, nie można sobie po prostu pozwolić.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Sukces.co.uk.

Chcesz coś dodać od siebie lub o coś zapytać? Dołącz do naszego forum!

Drukuj Wyślij znajomym