Strona główna / Nasze doświadczenia / Kochając obcokrajowca



Right menu

Najczęściej czytane

Na przekór samotności

Nie jest łatwo być samotną w obcym kraju. Przyjaciele i bliscy zostali daleko, koleżanki...

Smaki Wielkiej Brytanii

Kuchnia brytyjska, która wielu z nas kojarzy się raczej negatywnie, jest – wbrew pozorom...

Randki nie całkiem romantyczne

Stało się! On w końcu zaprosił cię na randkę. Podczas gdy ty spędzasz czas na...


Związek z obcokrajowcem

Alina Koszowska

28.08.2009

Związki, w których partnerzy pochodzą z różnych krajów, zawsze wzbudzały...

zainteresowanie obserwatorów. Pół biedy, kiedy Europejka lub Europejczyk wiąże się z innym mieszkańcem Starego Kontynentu. Prawdziwe kontrowersje w otoczeniu wzbudzają osoby, które decydują się na wspólne życie z kimś wychowanym na innym kontynencie i w zupełnie innej kulturze.

Problem ten Polkom nie jest obcy. W miastach tak specyficznych jak Londyn nietrudno spotkać nasze rodaczki u boku hinduskiego, arabskiego czy latynoskiego przystojniaka. Nie zawsze jednak spotykają się one z przychylną opinią innych Polaków, którzy nieraz zarzucają im, że związały się z „czarnym” czy „ciapatym”.

Zapytałam kilka znajomych Polek, które w Anglii zdecydowały się na związek z obcokrajowcem, o to, jak sprawa ta wygląda z ich perspektywy.

Miłość kontra stereotypy

„Mój mąż jest z Egiptu, czyli kraju arabskiego, do którego Polacy w szczególności mają uprzedzenia. Ja też miałam na początku”- mówi 24 letnia Marta, która poznała Ebiego na Camden w Londynie, gdzie obydwoje pracują. „Mówi się przede wszystkim, że Arabowie biją i źle traktują kobiety. Spytałam Ebiego, czy tak jest, bo wiadomo, że on wie najlepiej. Powiedział, że rzeczywiście tak było kiedyś, jednak teraz kobiety maja takie same prawa, pracują i robią to, co każda Europejka. A co do bicia, to cóż, zależy to tylko i wyłącznie od człowieka.”

24 letnia Maja. popiera nieco mniej optymistyczną opinię swojej koleżanki - hinduski, która twierdzi, że jeżeli mamy dwoje ludzi wychowanych w dwóch różnych religiach, nawet jeżeli są niepraktykujący, ich rodziny najprawdopodobniej są bardziej konserwatywne w kwestiach wiary: „W związku z tym bardzo ciężko jest takiej parze pobrać się i żyć razem długo i szczęśliwie. Wszystko jest dobrze dopóki nie pojawia się dziecko. Wtedy zaczynają się konflikty. Jedna rodzina chce, żeby dziecko było wyznania X, druga, żeby było wyznania Y . Wiele małżeństw niestety rozpada się, ponieważ nie jest w stanie przetrwać presji ze strony bliskich.”

Póki co jednak obydwie dziewczyny są szczęśliwe. Marta jest z Ebim już ponad rok i jak mówi: „jest bardzo dobrze”, podczas gdy Maja ma podobne poglądy do swojego chłopaka i znajduje z nim porozumienie w kwestii wiary, mimo iż jest on praktykującym Sikiem

Miłość kontra różnice kulturowe

26 letnia Agnieszka w grudniu 2005 wyszła za Peruwiańczyka poznanego w barze gdzie pracowała jako barmanka. „Bariery językowej raczej nie ma, oboje mówimy po angielsku (on trochę kaleczy ten język, ale się dogadujemy), poza tym ja rozumiem bardzo dużo z tego, co on mówi po hiszpańsku”. Wielojęzykowość wychodzi na dobre ich 14 miesięcznej córeczce, do której Agnieszka mówi po polsku i angielsku, a Alberto po angielsku i hiszpańsku. W ich związku zauważalne są jednak dość duże różnice kulturowe. „Ludzie z Ameryki Południowej są bardzo zazdrośni! Mąż nie pozwala mi nosić za krótkiej spódnicy, za dużego dekoltu itp. Jak ganiam po domu półnaga, to też się wkurza (jakby ktoś miał czas i ochotę siedzieć gdzieś na dachu sąsiedniego domu i oglądać mnie w negliżu)”.

25 letnia Gosia poznała swojego męża Kolumbijczyka 6 lat temu w ośrodku chrześcijańskim na południu Anglii, gdzie oboje pracowali jako wolontariusze. Są parą już od 5 lat, małżeństwem prawie od 1,5 roku i jak twierdzi Gosia, przez te parę lat nauczyli się siebie. „Na tle kulturowym raczej nie mieliśmy problemów. Wszystko było (i jest) kwestią ścierania się charakterów, a nie kultur. Tym bardziej, że oboje od dawna nie utożsamiamy się z własnymi ojczyznami.”

Problemów z różnicami kulturowymi nie ma też Marta „Może to dlatego, że większość z ludzi, z którymi się zadaję, albo dużo podróżuje, albo też mieszka w miejscach znanych z wielokulturowości, takich jak Londyn czy Nowy Jork. Poza tym pracuję w szkole, w której są dzieci z ponad 50 różnych krajów, mówiące 57 różnymi językami. Po roku takiej pracy bariery kulturowe znikają”.

Związki wielokulturowe, jak to związki, nie są pozbawione konfliktów, ale różnice kultur nie muszą być ich jedyną przyczyną. Agnieszka zauważa: „Nigdy nie myślałam, że wiek ma znaczenie, ale ma to jednak pewien wpływ na nasz związek (mój mąż jest znacznie starszy ode mnie) m.in. to Alberto chciał się pospieszyć z dzieckiem, podczas gdy ja uważałam, że jestem za młoda na tą całą 'zabawę w dom’.”

W byłym związku Marty problemy wynikały z różnicy poglądów i charakterów. „Mój poprzedni chłopak był Nowozelandczykiem. Nie wyznawał żadnej religii, ale nie był też ateistą, miał po prostu swoje poglądy i swoją wersję na to jak ‘to wszystko’ wygląda. Nigdy nie zgadzała się ona z moją wersją i to było przyczyną wielu konfliktów”.

Love Conquers All

Patrząc obiektywnie, to, w której części świata urodził się i wychował nasz ukochany, nie jest tak naprawdę ważne. „Najważniejsze jest to, żeby szanować odmienność, czyli to, że ktoś ma inne poglądy, inne obyczaje i inne zachowania. Bariera kulturowa jest ogromna, ale gdy oprócz miłości (która z czasem nie jest taka, jak na początku) jest szacunek, wszystkie przeszkody da sie razem pokonać. Tak właśnie jest u nas”- podsumowuje Marta - „staramy się szanować odmienność, różnice zdań i jak na razie jest dobrze”.

Chcesz coś dodać od siebie lub o coś zapytać? Dołącz do naszego forum!

Drukuj Wyślij znajomym