Right menu


O tym, że mimo braku zimy nasza skóra potrzebuje naszej uwagi...

Agata Barcinska

19.01.2009

Nietrudno zauważyć, że brytyjskie powietrze inne jest od polskiego. Zimową porą nie doświadczymy tu...

wielkiego mrozu, czy śniegu. Nie ma też zbyt dużo słońca. Jak więc na takie rewelacje reaguje nasze ciało? Woła o pomoc!!!

Taki brak słońca powoduje przygnębienie, a nawet depresję. Czyżby została nam tylko opcja spania lub wspomagania swojego nastroju czekoladą? Opalona skóra, to namiastka naszych najlepszych wakacyjnych wspomnień. Dopuśćmy się więc małego kłamstewka i sięgnijmy po samoopalacz. Warto zainwestować parę funtów więcej i skorzystać z dobrej marki: Intense Bronze Self Tanning Tint, CLARINS; żel samoopalająco-rozświetlający do twarzy i ciała Dior Bronze, Poudre de Soleil, czy tez Flash Bronzer, Gel Visage Ensoleillant o żelowej konsystencji z dodatkiem witaminy F wylansowany przez Lancome. Wszystkie wyżej wymienione produkty mają tę zaletę, że nie zostawiają żadnych widocznych na ciele smug.

Co jednak jeśli nie jesteśmy zwolenniczkami wyglądu a’la Donatella Versace? Od czego powinnyśmy zacząć naszą reinkarnacje? Po pierwsze przygotujmy naszą skórę. Dodajmy jej odrobinę energii i świeżości. By ją ożywić - najlepiej na początek zacząć od dobrego peeling. Zawarte w nim czyste minerały ścierają martwy naskórek, a olejki i aktywatory takie jak owoce czy kwiaty pozwolą nam ją odświeżyć. Tutaj szczególnie polecam: Body Scrub for Energing and Detoxing Ila lub coś odrobinę tańszego jak serie No7 dostępną w drogerii Boots.

Naturalnie, najbardziej relaksująco i łagodząco na nasze ciało zadziała długa kąpiel. Tym wszystkim, którzy lubią poleniuchować w wannie szczególnie polecam: Anti-Oxidant Water Booster Dr Brandt, który zawiera pomocne dla naszej skóry antyutleniacze: zieloną i białą herbatę oraz pestki winogron (wie o tym Madonna, która wybrała właśnie tę markę)... Co za uczucie! Jeśli nie, to może Sanctuary Sugar Bath Cubes czy olejki firmy Cowshed polecane przez magazyn Elle i Glamour. Pamiętajmy, że w tym wszystkim najważniejsze jest to byśmy poczuły się zrelaksowane, a nasza skóra dopieszczona i gładka.

Kiedy już w końcu wynurzymy się z wody, czas na nawilżanie. Kremów, balsamów i innych specyfików do ciała jest tak wiele, że trudno polecić ten jeden magiczny środek. Julia Roberts stosuje kosmetyki Dr Perricone, Cate Blanchett i Keira Knightly - kremy Dr Hauschka, który sama polecam szczególnie dla wymagających, wrażliwych pań; Hillary Swank i Uma Thurman - Dr Murad, a moja przyjaciółka nie może oderwać się od Clinique. Ja natomiast w momencie awitaminozy, apatii i szarości mojej skóry stawiam na Neutrogene (krem na noc). Muszę przyznać, że już po kilku dniach stosowania można zauważyć różnicę i wyraźną poprawę.

Z ciekawostek à propos nawilżania - w tym roku roku wizażysci i kosmetyczki postawiły przede wszystkim na olejki. Nie myśl, że tylko do ciała! Jeśli czujesz, że utknęłaś w swoich codziennych rutynach, powinnaś wypróbować czegoś zupełnie nowego: Superskin Concentrate Liz Earle, Face Treatment Oil Clarin. Choć trudno w to uwierzyć, olejki są idealne do cery tłustej, jak i mieszanej. Pomagają zminimalizować ilość wyprysków skórnych i przebarwień na twarzy.

Co jeszcze pomoże nam odzyskać stracony zimą blask? Kosmetyki kojarzące się z naturą i świeżym powietrzem. Polecam Hydra Zen Neurocalm firmy Lacome, który nie tylko odpowiednio nawilży naszą skórę, ale i wygładzi jej rysy. Polecam również kosmetyki firmy Origins, a w szczególności Mega - Mushroom Face Serum idealne, gdy doskwiera nam hyperpigmentacja (zaburzenie pigmentacji), wysuszenie skóry, opuchlizna wywołana zmęczeniem i odwodnienie. Preparaty tej firmy są przyjazne dla środowiska i bazują na naturalnych składnikach. Myślę, że o tym powinnyśmy pomyśleć w szczególności, gdy mieszkamy w dużym, zatłoczonym mieście jak Londyn, gdzie o zapachu trawy czy kwiatów możemy sobie tylko pomarzyć...

Włosy! Tak, o tym zapomniałam! Maseczki, serum, odżywki, szampony... półki w Superdrug’u czy Bootsie ciągną się kilometrami, po to tylko by kusić nas jak najdłużej coraz to nowymi propozycjami. Czasami jednak warto sięgnąć po tzw. „domowe sposoby”. Kiedy Twoje włosy mają małego „kaca”, rozpuść pół tabletki Alka-Seltzer w wodze i następnie rozpyl ją na włosach (dla niedowiarków podaje wyjście awaryjne: Daniel Galvin JNR Organic Hangover Hair). Co pomaga na elektryzujące się włosy? Rozpyl lakier do włosów na pędzlu do makijażu i pociągnij od nasady głowy w dół tworząc pasy. Chcesz by Twoje włosy były błyszczące? Użyj mixu wódki z wodą jako odżywczego sprayu. Pomaga! A jeśli nie masz ochoty na takie mikstury - polecam John Frieda (Luminous Colour Glaze Clear Shine - wzmacnia strukturę włosa i dodaje blasku), Toni & Guy (seria Model.Me upodobni nas do Jamelii, Erin O'Connor i Heleny Christensen) i L’oreal.

Nic tak jednak nie pomoże naszemu ciału jak minimum 8 godzin snu dziennie, zdrowe odżywianie, picie wody i... miłość. Endorifny czyli hormony miłości są naszym największym sprzymierzeńcem w walce o wspaniały wygląd. Mój pomysł na piękny wygląd z początkiem roku? Zakochaj sie na nowo! W końcu niedługo Walentynki. Przygotuj swoje nowe - odmienione "ja" by olśnić cały świat!

W takim razie może pójdę już spać, by nie przegapić moich godzin snu - zmyje tylko maseczkę :).

Dobranoc...

Drukuj Wyślij znajomym