Strona główna / Nasze sprawy / Sport i dobre samopoczucie / Odnaleźć wakacyjny krok



Right menu


Odnaleźć wakacyjny krok

Agata Barcinska

12.07.2012

Nieważne, czy jesteś niewysoką blondynką w szpilkach czy wysoką brunetką w sandałkach... Lato nie ma sensu, gdy nie pokazujemy naszych nóg!

Piękną stopą wkroczyć w lato

Po zimowych miesiącach noszenia ciężkich butów czas wyzwolić nasze stopy i założyć ‘rzymianki’, sandałki, których w tym roku nie da się nie zauważyć. By jednak to zrobić musimy najpierw poświęcić kilka chwil na prace upiększające nasze stopy. Rozpoczynamy je od wymoczenia stóp w ciepłej wodzie – najlepiej z dodatkiem soli, olejku aloesowego, cytrynowego lub eukaliptusowego np. Intensive Treatment Foot Oil (Margaret Dabbs). Z babcinych sposobów dobra jest kąpiel z siemienia lnianego i mięty.

Dzięki temu przygotowujemy nasze stopy do kolejnej fazy – złuszczania (peelingu). By usunąć zrogowaciały naskórek i wygładzić skórę, polecam peelingi takie jak Botanics Smoothing Foot Exfoliator (Boots), który dodatkowo wspaniale nawilża skórę. Ważne, by nie ścierać skóry zbyt mocno, na stopach musi bowiem pozostać mała warstwa zrogowaciałego naskórka stanowiąca naturalną barierę ochronną.

Po peelingu stopom należy się delikatny masaż, do którego możesz użyć kojącego balsamu Miracle Foot Cream (Dermaglow) albo Intensive Rescue Heel Balm (Sanctuary). By wzmocnić działanie balsamu możesz założyć specjalne skarpetki nawilżające (moisturising socks), np. firmy Santuary.

Barwy lata na paznokciach

Generalnie, z paznokciami obchodzimy się prosto: równe przycinanie, by unikać ich wrastania, i odżywka, jak genialna Miracle Cure (Sally Hansen). Co do koloru – tego lata paznokcie zdecydowanie powinny być widoczne. I nie mówię tu o długości! Tego sezonu królują jaskrawe kolory, przyozdóbmy więc swe stopy lakierami w odcieniach intensywnych pomarańczy, różu, czy gorącej czerwieni, np. z Urban Decay. Jeśli zaś boimy się intensywnych barw, proponuję bardziej stonowane, takie jak złoto (np. z kolekcji Estee Lauder).

Przykro mi, ale tego lata nie stawiamy na nic, co bez wyrazu ;).

Wyżej i wyżej

Pomimo tego, iż stopy stanowią dość symbolicznie-erotyczną część ciała, musimy pamiętać, że na tym nie koniec. Nawet poddana letniej metamorfozie stópka nie przyda urody nodze z zaawansowanym cellulitem, a do tego dawno nie poddawanej depilacji. W procesie pozbywania się zbędnych włosków to od nas zależy, czy użyjemy depilatora, ciepłego wosku czy plastrów. Świetne produkty do usuwania niepożądanego owłosienia proponuje Veet oraz Nads. Z nowinek na rynku wart polecenia jest Tria Tria Personal Laser Hair Remover – laserowy depilator, który za £695 pozwoli nam na zabiegi w zaciszu własnego pokoju i zapewni długoterminowe poczucie gładkości nóg.

Zmora prawie wszystkich kobiet niezależnie od tuszy - cellulit (nie mylić z cellulitisem! Cellulit to nieprawidłowe rozmieszczenie tkanki tłuszczowej objawiające się pofałdowaniem i „grudkością” skóry przypominające powierzchnię pomarańczy, stąd jej potoczna nazwa „pomarańczowa skórka”. Cellulitis natomiast to choroba tkanki leżącej pod skórą właściwą, wywoływana przez infekcję bakteryjną). Jeśli chcesz się go pozbyć – zacznij się ruszać! Polecam szczególnie Pilates i Aqua aerobic. Co jednak, gdy to nie pomaga? Użyj kremów wspomagających spalanie tłuszczu: Bliss Fat Girl Slim (nie tylko na nogi), Good-bye Cellulite Gel-Cream (Nivea), czy coś z półki z droższymi produktami: Body Performance Anti-Cellulite Visible Contouring Serum (Estee Lauder). Producenci gwarantują skuteczność ich działania, wydajmy więc wojnę cellulitowi, bo na pewno ją wygramy!

Buty, buty, buty...

Odmienione, zadbane nogi potrzebują odpowiedniej oprawy. I tu nasz artykuł mógłby rozrosnąć się do rozmiarów poematu na temat miłości do butów (w ramach gorących emocji na temat odsyłam do forum Polkadot.pl). Pomimo posiadania wielu par butów, latem apetyt na zakupy wzrasta i to nie tylko z uwagi na letnie wyprzedaże, ale przede wszystkim z powodu wewnętrznej potrzeby do zmiany garderoby. A więc czego szukać, by być na topie?

Po pierwsze sandałów zwanych „gladiator”, czyli rzymianek! Osobiście, zupełnie oszalałam na punkcie tych do kolan, z kolekcji Balanciagi. Inspirowane wzorami etnicznymi, są istnym arcydziełem – stąd ich cena. Tańsze odpowiedniki znajdziemy w sklepach Urban Outfittes czy Topshop. Jeśli nie czujemy sie dobrze w wysokich sandałach, pozostają nam te do połowy łydki (ulubiona długość Kimberly Stewart), czy zupełnie krótkie, płaskie, wspaniałe na co dzień, jak te z Nine West czy Peacocks (dobra cena!). Nie powiem, że są to buty, które łatwo dobrać do stroju. Jest to nieco przewrotny trend. Grunt, to nosić je do wysokości najszerszego miejsca naszej łydki, a efekt powinien być poprawny.

Drugie ważne miejsce w naszym letnim zestawie butów zajmują szpilki. Tegoroczne lato to triumf zdecydowanych wzorów. Myślę, że ma to pewien związek z kinową wersja ‘Sex in the city’, bo to, co nosi filmowa Carry (S.J.Parker), jest absolutnym hitem. Szpilki na lato pełne są pasków, klamer i wstawianych dużych płatów skóry. Są odważne i zmysłowe. Wybierzcie się więc na zakupy do sklepów: All Saints, River Island, Dune czy Kurt Geiger.

Pamiętajmy również o kolorach: tak jak z paznokciami, w tym sezonie obowiązują ostre pomarańcze, żółty czy też czerwony, dla kontrastu zestawiony z czarnym, albo też wszystkie kolory Mondriana pomieszane razem jak u słynnego designera Matthiew Williamsona... słowem, drapieżnie i ciekawie! Jeżeli nie pasuje nam wielobarwne szaleństwo rodem z letniej kolekcji H&M czy Nine West, to na pewno powinnyśmy pokochać wyraźne faktury czy metaliczny połysk.

Wakacyjny krok

Odrobina determinacji latem nie tylko poprawi nam humor, ale i pozwoli cieszyć się naszym ciałem. Zazwyczaj najlepszym mobilizatorem do zmian jest wyjazd na urlop. Nie zawsze mamy jednak czas na pielęgnacyjne sesje tuż przed podrożą, ale wystarczy pomyśleć, że systematyczne dbanie o siebie (kilka minut każdego dnia) oszczędziłoby nam zbędnego stresu, a efekty dodadzą nam energii i zadowolenia z siebie. A więc... pozwólmy naszym nogom nieść nas po ulicach miast czy nadmorskich deptakach z poczuciem sexapilu. W końcu jeśli nie latem, to kiedy...?

Drukuj Wyślij znajomym