Strona główna / Nasze sprawy / Domowe ABC / Co z dzieckiem przygotujesz na święta, czyli pichcimy na 4 ręce



Right menu


Co z dzieckiem przygotujesz na święta, czyli pichcimy na 4 ręce

Magda Korolczuk

15.04.2017

To nie jest tak, że się nie da nic z dzieckiem zrobić. Zawsze powtarzam, że wszystko co robimy jest kwestią chęci lub niechęci.

Z małym dzieckiem lub dwoma i więcej należy się dostosować do sytuacji i nawet jeżeli sami nie przygotowujemy świąt, zachęcam i namawiam do przygotowania z dzieckiem choć jednej świątecznej potrawy. Dzięki temu nasz maluch spędzi z nami efektywnie czas, poczuje świąteczna atmosferę, pozna dedykowane świętom smaki i zapachy, poćwiczy zdobyte już lub nabędzie nowe umiejętności, poczuje się po prostu potrzebne.

Nam dzięki temu, że znajdziemy łobuzowi lub dwóm zajęcie – będzie lżej się do świąt przygotować (bo mamy dzieciaki do pomocy) i na pewno podejdziemy do tej szalonej świątecznej gorączki bardziej na luzie, bo będziemy musieli zwolnić. Takie wspólne przygotowanie/ pichcenie zbliża, wzmacnia więzi, pomaga bardziej poznać tego naszego małego człowieka.  W dodatku z kulinarnym "wkładem", a nie z pustymi rękami przejdziemy przez próg gościny. I tak jak powinno być!

Zaczynamy!

Zadania rozdzielam w zależności od wieku, chęci i umiejętności. Dzieci powyżej 1 roku świetnie podjadają różnego rodzaju składniki, rozrzucają, mieszają i lubią wkładać miski kuchenne na głowę. Przedszkolakowi 3+ w zasadzie można dać do roboty prawie wszystko. Są bardzo chętne, pomocne i wręcz oczekują zaangażowania (Co potwierdza odwieczne pytanie: "Mamo, czy mogę Ci pomóc?"). Dzieciom w tym wieku nie daję ostrych narzędzi i nie pozwalam pracować na gorących produktach. Generalnie czym starsze dziecko tym bardziej samodzielne.

Makowiec

Moja Jana pomaga odmierzać składniki, zagniatać ciasto, wałkować, przygotowywać farsz, zawijać i lukrować makowca.  Ela chętnie wyjada farsz, gniecie i rzuca ciastem, pomaga zawijać i lukrować. 

Składniki na ciasto drożdżowe: 4g suszonych drożdży, 2 żółtka, 13g cukru, 13g cukru z prawdziwą wanilią, około130g mąki pszennej, 60ml mleka, 36g roztopionego masła
Masa makowa: 80g maku, 10g poszatkowanych migdałów, 10g poszatkowanych suszonych śliwek, pół łyżki domowej skórki pomarańczowej, 16g masła, 1 jajo, 60g naturalnego miodu + dodatkowo 136 ml mleka do zagotowania maku

Robota:  Zaczynamy od ciasta. Żółtka należy utrzeć z cukrem. Dodać pozostałe składniki i zagniatać tak długo aż ciasto będzie odchodziło od rąk.  W razie potrzeby podsypywać mąką.  Gotowe odstawić  pod przykryciem na godzinę do podwojenia objętości.

Masa makowa: Suchy mak zalać 136 ml wrzącego mleka. Mak zagotować w mleku  (kilkanaście minut, do wygotowania mleka) i przemielić trzykrotnie. Wystudzić. Dodać bakalie, masło, miód i żółtko plus ubitą pianę z pozostałego białka. Wymieszać.

Gdy ciasto podwoi objętość, wałkujemy je i rozkładamy równomiernie nadzienie.  Zwijamy od dłuższego boku, przekładamy do formy lub na blachę do pieczenia i odstawiamy pod przykryciem do rośnięcia na około pół godziny w ciepłe miejsce. Piec w piekarniku nagrzanym do 180stC około 30 minut. 

Chleb żytni razowy na zakwasie 

Jana pomaga odmierzać składniki, mieszać ciasto i przekładać do form, dokładnie przykryje chleb do wyrośnięcia ściereczką. Ela chętnie pomiesza i będzie chciała spróbować surowego ciasta (nie powinna). Na wyrośnięty chleb i dookoła dziewczyny rozsypią pestki.

Najważniejsze to mieć zakwas. Potem już z górki. Wieczorem nastawiam zaczyn: mąka żytnia chlebowa typ 720 360g plus ciepła woda 300g plus zakwas 20g. Mieszam (nie miksuję) do połączenia składników i odstawiam na noc (max 16 godzin). Taki zaczyn odkrywam rano.

Do zaczynu dodaję mąkę żytnią chlebową 230g, pszenną razową 300g, dolewam 400g ciepłej wody, czubatą łyżkę soli morskiej i 6g świeżych drożdży. Mieszam dokładnie kilka minut i zostawiam pod przykryciem do wyrośnięcia na godzinę.

Po godzinie przekładam do tortownicy 27 wyłożonej papierem do pieczenia, obsypuję pestkami i odstawiam na kolejne 60 min pod przykryciem.
Chleb piekę w piekarniku gazowym (pieczenie od dołu): 15 minut na 230 stC (6/7) i około 35 minut na 220stC (5/6). Upieczony chleb studzę na kratce wyjęty z blaszki (w przeciwnym razie dół chleba będzie mokry) i staram się nie kroić gorącego.   

Przepis na domowy majonez

Jana odmierzy składniki i razem ze mną przytrzyma blender. Ela spróbuje czy ukręcony majonez jest wystarczająco doprawiony. Na pewno się skrzywi. Starszakowi na pewno będzie „pyszka”.

Składniki: 6 czubatych łyżeczek musztardy stołowej, 3 łyżeczki octu spirytusowego, 0,75 oleju roślinnego, dwa jaja, sól, 6 czubatych łyżeczek cukru i blender.
Robota:  Do wysokiego naczynia wbijamy 2 jaja, dodajemy dużą szczyptę soli, Do wysokiego naczynia wbijamy 2 jaja, dodajemy dużą szczyptę soli, 6 czubatych łyżeczek cukru i tyle samo łyżeczek musztardy stołowej. Dolewamy 3 łyżeczki octu spirytusowego i 0,75 L oleju roślinnego. Całość miksujemy blenderem do uzyskania jednolitej masy. Po zmiksowaniu można dodać zioła.

Zakwas na żur

Jana odmierzy składniki, wrzuci wszystkie do słoja i zaleje przygotowaną wodą. Ela chętnie pomiesza i zje chleba razowego, którego skórkę Jana dorzuci do słoja.

Składniki: 100g mąki żytniej (ok. 7 łyżek), 500 ml ciepłej przegotowanej wody, skórka chleba razowego na zakwasie plus opcjonalnie przyprawy: 2 ziela angielskie, liść laurowy,3 ziarna pieprzu i 2 obrane ząbki czosnku, 1 łyżeczka majeranku. Ziele, pieprz i czosnek zgniatam przed użyciem.

Robota: Suche składniki wkładam do słoika zalewam wodą, przykrywam ściereczką i odstawiam na 4-5 dni w temperaturze pokojowej. Tak przygotowany zakwas jest gotowy do użycia. Pół litra zakwasu wystarczy, by ugotować żur na 6 osób.

Biały ser

Jana pomoże oddzielić zsiadłe mleko od serwatki, czyli przeleje przez sito z gazą. Ela chętnie założy sobie sito lub gazę na głowę.

Potrzebujemy: Surowego niepasteryzowanego mleka, najlepiej w ilości ile krowa da (przy założeniu, że z 2 litrów mleka otrzymamy babską piąstkę twarogu).

Robota to wbrew pozorom sprawa prosta. Mleko odstawiam w glinianym lub emaliowanym naczyniu na dobę (!) przykryte ścierką, żeby skwaśniało i się zsiadło. Latem skwaśnieje szybciej, zimą należy dodać trochę kwaśnej wiejskiej śmietany do mleka. Wówczas bez obaw skwaśnieje w ciągu doby.
Śmietana, która się zbierze na wierzchu powinna być gładka i żółtokremowa. Jeżeli mleko odstawimy na dłużej niż dobę (bo np. mleko się nie zsiada) – to znaczy, że to mleko nie nadaje się do produkcji twarogu (np. ser będzie gorzki).

Jak tylko mleko się zsiądzie – wstawiam je w naczyniu (nie oddzielając śmietany) do tzw. kąpieli wodnej. Garnek należy delikatnie podgrzewać (nie gotować!), nie przekraczając 55 st.C (jak mówią wszystkie poradniki). Podczas podgrzewania odcinam zsiadłe mleko od boków garnka, żeby serwatka mogła swobodnie wypłynąć na wierzch. Kolor serwatki nie jest zachęcający (żółto-zielony). Zawartość garnka tnę w kratkę (nie mieszam!!!), żeby ułatwić warzenie.

Gdy serwatka oddzieli się od sera – odstawiam do przestygnięcia, a następnie delikatnie przecedzam przez cedzak wyłożony np. gazą (czy jałową czy nie, to już bez znaczenia).
Zostawiam do powolnego ścieknięcia. Na koniec gazę zawiązuję, przyciskam talerzykiem plus np. moździerzem. I wstawiam do lodówki (na noc) do statecznego odciśnięcia. Podaję z domowymi konfiturami lub miodem.

Pasztet

Jania chętnie odmierzy i przygotuje składniki, pomoże przy mieleniu, mieszaniu gotowego pasztetu i przekładaniu do foremek. Ela podje warzwa, które zostały lub powinny być wykorzystane i niechętnie wrzuci bułkę do namoczenia, o ile jej wcześniej nie zje.
Składniki:1 kg gotowanego mięsa drobiowego, 300g ugotowanego mięsa wołowego, 20 dkg sparzonej wątróbki drobiowej, 5 ząbków czosnku, ze dwie ugotowane wcześniej marchewki i połowę selera, namoczona bułka w wywarze od mięsa lub wątróbki/ lub zamiast: ugotowana i wystudzona kasza jęczmienna  lub gryczana, 
3 jaja, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, majeranek, około 2 czubatych łyżeczek mąki ziemniaczanej
Dodatki: suszona żurawina/ śliwka/ orzechy.

Sprzęt: maszynka do mięsa, wąskie dwie blaszki (keksówki) – wysmarowane masłem i obsypane tartą bułką.

Robota: Dawniej moczono suszone owoce w gorącej wodzie, żeby były miękkie i napęczniały. Teraz suszone w cukrze, są miękkie, więc lepiej nie moczyć. Wystarczy dobrze umyć i lekko odsączyć. Wymoczone rozciapciają się w pasztecie, a niemoczone wciągną trochę z niego wilgoci.
Obieramy czosnek i gotujemy warzywa (marchewki + seler). Bułkę moczymy w wywarze od mięsa lub wątróbki. Najstarsza szkoła pasztetowa każe wątróbkę sparzyć (nie gotować). W wywarze z gotowania mięsa i warzyw (razem!) trzymać ją pod przykryciem do przestudzenia i później w tym właśnie przestudzonym wywarze moczyć bułkę. Nie odciskać mocno. Blachy smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą.

Teraz najważniejsze: ponieważ mięso należy 2 lub nawet 3-krotnie przemielić, najprościej będzie jak użyjemy do tego maszynki elektrycznej. Mielimy mięso (zakaz mielenia gorącego mięsa, bo tępi ostrza maszynki!), bułkę i czosnek trzykrotnie (pasztet będzie delikatniejszy). Warzywa lepiej zemleć na końcu i tylko raz, marchewka będzie wtedy bardziej widoczna w gotowym pasztecie. Masę przyprawiamy (majeranek, gałka muszkatołowa, sól, pieprz) i dodajemy jaja. Na koniec dwie łyżeczki mąki ziemniaczanej i mieszamy. Jak dodajemy mąkę ziemniaczaną to w mięsie powinno być trochę wilgoci. Warto dolać niewielką ilość wywaru lub słodkiej śmietanki, pamiętajmy żeby nie było to mięso bardzo gęste.

Gdy masa będzie w miarę jednolita wrzucamy suszone owoce. I mieszamy dość długo ręką, żeby nasz pasztet dobrze napowietrzyć. Mieszać można też robotem, tylko nie końcówką miksującą a trzepaczkami albo końcówkami do ciasta drożdżowego. Przy gotowanym mięsie mieszanie ręką nie jest takie ważne jak przy surowym.
Przekładamy do blaszek i wstawiamy do rozgrzanego (180 st.C) piekarnika. Pieczemy około godziny. Na początek można blaszki (2 keksówki) przykryć, po pół godzinie odkryć, żeby pasztet się przyrumienił. Po wyłączeniu pieca nie wyjmować od razu, żeby „doszedł” w środku. Powinien zarumienić się i mieć chrupiącą skórkę.

W zasadzie nie widzę przeciwwskazań do innych wielkanocnych kulinarnych zmagań: jak faszerowane jaja czy sernik. Nie zgodziłabym się na pomoc tylko przy jednym klasyku: prawdziwy tarty chrzan. Ale to już temat na inną okazję.

Chcesz coś dodać od siebie lub o coś zapytać? Dołącz do naszego forum!

Magda Korolczuk jest autorką bloga kulinarnego www.domowewyroby.com.pl oraz redaktorką magazynu Specjalności Zakładu. Doradza kulinarnie na Kobiecym Białymstoku i portalu dla Polek w Wielkiej Brytanii Polkadot.pl

Drukuj Wyślij znajomym