Strona główna / Forum / Życie / samo zycie - rodzina razem czy na odległość


Right menu


Życie

Finanse, mieszkanie, opieka zdrowotna, sposoby kontaktu, nauka i studia – samo życie.

Musisz być zalogowany aby uzyskać dostęp do forum. Możesz się zalogować tutaj

Autor

Wiadomość

ania4

09/02/2012 16:31

samo zycie - rodzina razem czy na odległość

Mozecie mnie zgnoic zle ocenic bo znajduja sie tu takie osoby.Mam dylemat mieszkam z 2 dzieci i mezem w wynajetym mieszkaniu niepowiem ze nam sie powodzi w zasadzie to starcza od wyplaty do wyplaty niemam zadnych beefitow bo wedlug nich nam nie potrzebne naprawde jest nam ciezko niemamy zadnych dlugow itp. ale kolorowo tez niejest .Ja zastanawiam sie na stale wrocic do Polski mieszkala bym u rodzicow a maz wysylal by nam pieniadze zawsze bylo by lepiej ,ale pytanie czy warto rozdzielac rodzine ? jestem w kropce bo z jednej strony chciala bym miec rodzine przy sobie a z drogiej strony chciala bym lepiej zyc cos zaoszczedzic na przyszlosc moze jakies mieszkanie w Polsce kupic no ale za jaka cene za cene rozdzielenia rodziny .Pewno zastanawiacie sie dlaczego nieporozmawiam z mezem rozmawiamy po tysiac razy i dalej niewiemy co zrobic .Niemam tak naprawde komu sie pozalic czy wygadac bo wiencej znajomych ktorzy ciesza sie z nieszczescia no i poco mam im pokazywac ,ze cos jest nie tak pozdrawiam wszystkich ktorzy to czytaja

Marta79

10/02/2012 12:26

Aniu my tez mamy dwojke dzieci benefitow nie dostajemy bo chcemy sobie sami radzic, mieszkamy w UK 10 lat i raz jest gorzej raz lepiej splacamy mortgage po oplaceniu wszystkiego prawie nic nie zostajeale ale nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby rozdzielic rodzine. O powrocie kiedys myslelismy ale tylko w wersji albo wszyscy albo nikt. Teraz juz nie bierzemy powrotu pod uwage dzieciaki rosna i tu jest ich dom. Wiem ze ktos zaraz napisze ze moja sytuacja jest inna ale czasem warto wziazc sie w garsc i zawalczyc o rodzine. Piszesz ze masz dwojke dzieci ja tez, po maternity wrocilam do pracy ale tylko w weekendy bo nie chce wydawac na przedszkole wszystkiego co zarobie moj maz ma wolne wiec zajmuje sie chlopakami a dzieki temu zawsze cos wpadnie i jakos dajemy rade. Moze pomysl o pracy na wieczory, nocki, weekendy jesli powod twojego powrotu to tylko finanse to zacznijcie myslec jak poprawic wasza sytuacje. Rodzina to najwiekszy skarb, w Polsce moze bedziesz miala latwiej ale czy szczesliwiej? Uszy do gory i nie mysl o wyjezdzie do Polski tylko o tym co mozesz zrobic zeby poprawic wasza sytuacje. Pozdrawiam

Dawid2004
Kevin2010

ania4

10/02/2012 14:32

Dzieki za slowa otuchy ja pracuje na pol etatu wieczorami a maz wraca z pracy i zajmuje sie dziecmi .Najwiekszy problem jest chyba taki ,ze niepotrafie sie chyba tu odnalezc . Zwlaszcza ,ze chce miec cos wlasnego w Polsce niema szans abysmy tam wrocili w 4 bo nieznajdziemy pracy tak latwo a wiadomo z czegos trzeba zyc eh utkwilam w jakiejsc czarnej dziurze i chyba czekam na to az ktos podejmie decyzje zamnie a tak sie przeciez niestanie .

Marta79

11/02/2012 14:47

Wszyscy mamy czasem gorsze dni moze po prostu nie widzisz tego co masz, wielu ludzi zwlaszcza tutaj w UK wiele by dalo zeby miec szczesliwa rodzine, dzieci, moc zyc bez dlugow i nie musiec liczyc na benefity. My sami mamy znajomych ktorzy bez pomocy panstwa juz dawno byliby pod mostem - a przeciez nic nie trwa wiecznie ten kraj juz w tej chwili ledwo sobie radzi z nadmiarem 'biorcow'. W jakim wieku masz maluchy?- czas szybko leci i zanim sie obejrzysz pojda do szkoly na full time (jesli jeszcze nie chodza) wtedy zawsze jest duzooo latwiej, starsze dzieci zdecydowanie rzadziej choruja (wiem po moim starszym synie) i poza szkolna opieka to pikus w porownaniu z kosztami przedszkola. A tak poza tym to wyjechac do Polski latwo a wrocic tutaj nawet po kilku miesiacach z dwojka dzieci to juz nie takie proste. Pewnie meczaca jestem ale rodzina najwazniejsza he he Pozdrawiam

Dawid2004
Kevin2010

ania79

15/02/2012 13:09

Czesc Dziewczyny!
tak sobie czytam Wasza dyskusje i powiem ze ciezko jest tak jednoznacznie podjac decyzje,bo zawsze bedzie jakies ALE.Rodzina jest wazna,wazne zeby byla szczesliwa,dzieci zdrowe ,a rodzice spelnieni.Jesli pojawiaja sie jakies problemy to trzeba rozwazyc rozne opcje,no i podjac decyzje,ktora nie koniecznie musi satysfakcjonowac,bo kompromis to zawsze polowa sukcesu.Musicie sobie odpowiedziec na jedno wazne pytanie -czy pobyt w UK jest tylko zarobkowy,czy macie zamiar wrocic i zyc w Polsce.Jesli chcecie tu zyc to nie ma co myslec o mieszkaniu w Polsce,bo bedzie latwiej zaoszczedzic (tam tez wszystko kosztuje),moze lepiej tutaj zyc tak jak sie zyje,a znalezc sobie jakies ciekawe zinteresowania zeby sie zrelaksowac,mozna cala rodzina chodzic raz w tygodniu na basen (wiem ze to kosztuje) ale daje wiele radosci.Tez mam dwie corki,wynajete mieszkanie,pracuje na pol etatu i nie biore benefitow,ale staram sie myslec pozytywnie,bo wiem ze w Polsce nie ma do czego wracac(a mamy tam wlasne mieszkanie).Tam pracy nie ma,albo tyle placa,ze nie bedzie nas stac na zycie.Tutaj nie mamy wlasnego lokum,ale moze kiedys bedzie nas na nie stac.Uszy do gory! happy dacie rade!Jesli wyjedziesz to wrocic nie bedzie tak latwo,bo dzieci musza chodzic do szkoly,a zmieniac i mieszac im tak przeciez nie mozna.
Zrob cos dla siebie zebys poczula sie lepiej - to pomaga i nie mysl,ze nie dacie rady!
Hmmmm Latwo sie mowi,sama kiedys myslalam zeby wrocic z dziewczynami,tam znalezc prace,a meza miec w Uk,ale juz mi przeszlo,bo widze ile radosci daje pelna rodzina.
Pozdrawiam

Marta 20.09.2008 :)
Milena 25.02.2011 :)

Wiosna

17/02/2012 23:59

Wlasnie, wlasnie...dylemat, zostac, wracac, jezeli wracac to kiedy?
Najgorsze w tym wszystkim ze czlowiek nie ma z nikad podpowiedzi i sam musi podjac decyzje, najpierw byl dylemat i rozterki wyjechac do tej Anglii czy nie?potem strach jak damy sobie rade, a po kilku latach pobytu pytanie czy to wszystko ma sens, czy warto bylo???a moze wrocic do Polski?
Jasne ze w Polsce kiepsko z pracá (ale i tu nie jest zbyt wesolo ostatnio), noi dzieci czy mozemy z ich zycia robic galimatias juz raz podjelismy decyzje ze nie (przyjezdzajac tu, wlasciwie nic nei mialy do powiedzenia)mieszkaja tu juz jakis czas i to im latwiej sie tu zyje niz nam (bo maja przyjaciól,swietne mowia po angielsku, maja troche wiecej niz w Polsce- stac nas na nieco wiecej), powoli zaczynaja zapominac o dziadkach o kolezankach i kolegach w Polsce tu jest ich swiat, ale...czy rodzice niezadowoleni z zycia dobrze wychowaja swoje dzieci...a jak tu uczyc dzieci optymizmu kiedy czasy sie zrobily nieciekawe(duze bezrobocie, brak perspektyw dla mlodziezy z dobrym wyksztalceniem)czyli to z czego my w Polsce wyszlismy (prawie)tu sie zaczelo jakis czas temu...
Ja czasem sie zastanawiam jaki to wszystko ma sens, w Polsce pracowalismy od rana do wieczora - tu niestety tez.
W Polsce mialam fajna ciepla posadke za biurkiem a tu, pracuje ponizej swoich kwalifikacji (szukam odpowiedniej pracy i nic!)ale wiem ze jak woce do Polski to jak tam spojrza w moje cv to sie usmieja (gdy przeczytaja co tu robilam)pozatym latka leca kto mnie zatrudni - potrzebuja mlodych po studiach.
Tu domu nie mamy (trudno kupic bylejaki dom kiedy ledwo starcza na biezace potrzeby)w Polsce tez niczego sie nie dorobilismy...
Tak naprawde jako ze nie mamy zadnych oszczednosci to nawet nie mamy z czym do Polski wrocic, takze czeka nas tu jeszcze kilka lat (az dzieci skoncza szkoly)pobytu..
Tam zostaly nasze coraz starsze mamy, i coraz mniejsze grono przyjaciol.
Rozdzielac rodzine-nie!to nie ma sensu, rozleci sie, nie ma nawet mowy...albo pojedziemy wszyscy albo nikt!
Takie jest moje zdanie.
Ja jakos moge tu zyc (choc nieraz zagryzam zeby na te ich innosc angielska dookola, nie bede tego nazywala po imieniu)najgorzej maz znosi pobyt tutaj, wiec lekko nie jest...ale sie nie poddaje (nadal szukam lepszej pracy i wierze ze wkoncu opanuje angielski na przyzwoitym poziomie)happy

pozdrawiam cieplutko

serduszko

22/02/2012 19:01

Witam!To ciezka decyzja.Nigdy nie mialam takiego dylematu choc jak kazda rodzina zyje sie skromnie nie moge jednak narzekac ciesze sie z tego co mam bo w Polsce nie mialabym nic chodzi o to ze tam dopiero zyloby sie ciezko.Powrót kusi,czasem tesknota lub nadzieje zwiazane z lepszym jutrem...zawsze mona spróbowac zaryzykowac i zobaczyc jak bedzie a z drugiej strony rozlaka,tesknota no i utrata tylu waznych i niezwyklych chwil jakie przynosi kazdy dzien gdy jest sie razem.Najlepszym doradca jest wlasny rozum i serce sluchaj co ci mówia i podejmij decyzje!Zycze powodzonka koleanko!!!

hedgehog

22/02/2012 20:19

Ja przyjechalam do Londynu szesc lat temu. Po trochu zarobkowo a po trochu zeby oderwac sie od bezprzyszloscowej rzeczywistosci w Polsce. Pochodze z tzw Polski B. Za kazdym razem kiedy wracalam do Pl i z PL mialam niesamowicie skrajne odczucia. Raz ze tu super i nie chce wracaz a raz ze chce wracac i mam dosc Brytoli i calego tego wielokulturowego tygla ale ostatnio cos mi sie zmienia ...

Oboje z partnerem pracujemy, bylismy o krok od zakupu domu ale zaszlam w ciaze. Przekalkulowalismy razem wszystko i odwleklismy decyzje z kupnem domu na dwa lata. Urodzi sie mala, podrosnie ja wroce do pracy i zobaczymy. O rozlace nawet nie mysle,

Polska do ktorej tesknilm pare lat temu teraz wydaje mi sie zupenie inna. Ludzie narzekaja ze nie maja pieniedzy a i tu jak kazda z was powiedziala wczesnie sie nie przelewa, zwlaszcza jak sie ma dzieci, oplaty, przedszkole na glowie. W Pl jest czesto babcia co pomoze, przypilnuje. Tu za kazdy rodzaj opieki sie placi.

Nie moge juz zniesc tych ponurych twarzy w Polsce, tego braku zrozumienia i ciaglego narzekania. Tych strasznych Pan w biurach i chamskich kierowcow, i sasiedzkiej zawisci. I ludzi ktorzy sluchaja politykow zamiast od nich wymagac, Gadaja o czyms co ich naprawde nie dotyczy i daja sie panstwu ciagnac na kase. Nie wymagaja od bankow ktore zdzieraja oplaty za karty konta itd i nie daja nic w zamian. Zwykli ludzie czasem wydaja mi sie tam tacy bezradni. Albo sa cwaniakami i dorabiaja sie....

Im dluzej zyjemy w UK tym bardziej nie widzimy mozliwosci powrotu do Pl. Po co? Tylko do rodziny ktora tam jest teskno. A tutaj mamy przyjaciol, prace, powoli sie osiedlamy. Wydaje mi sie ze po prostu nawet po dlugim okresie bycia tutaj i troche izolowania sie w polskim swiecie, ja troche sie otwieram na ten swiat. Pracuje w super wielokulturowym srodowisku. Moj angielski jest na bardzo dobrym poziomie. Co jakis czas chodze na interview, nie dlatego ze koniecznie chce zmienic prace ale zeby nie wyjsc z praktyki. I pozbywam sie polskich kompleksow, bo tak naprawde to nie pozwala Polakom w UK funkcjonowac jak normalni obywatele.
Corke nauczymy jezyka polskiego i historii Polski. Czesto bedzie odwiedzac kraj i jezdzic na wakacje. Postaram sie pokazac to co w najlepsze w polskosci. Ale zyc bedziemy tutaj. No chyba ze Pl zmieni sie diametralnie. Ale zeby zostawic partnera tutaj i wracac do kraju? Za nic. Nie warto. Wole biedowac razem.

AniaL.

19/03/2012 16:57

Dziewczyny, nie wracajcie do PL. mówie Wam na własnym przykładzie. Mieszkałam z mężem w UK 4 lata. Dwa lata temu postanowiliśmy wrócić do Polski bo mieliśmy dosyć, tęsknota za rodziną, bliskimi, postawiliśmy wszystko na jedną kartę wracamy!!! I dziś po dwóch latach mieszkania w Polsce planujemy powrót na wyspy. Tu jest bardzo ciezko, tak jak pisałyście, nie uprzejmi kierowcy, pełno chamstwa wszędzie i te wiecznie niezadowolone twarze. Mimo iż mamy prace oboje, nie starcza nam od pierwszego do pierwszego. Płace jakie nam propnują są poniżające, od 8 zł brutto, to nie ma się czym rządzić, opłaty się porobi i zostaje na życie mała kwota.Dodam ze są to zarobki warszawskie, gdzie podobno zarabia sie najlepiej. Rodzina choć szczęśliwa ze ma nas blisko, też nie może wspomóc bo sami liczą każdy grosz zeby jakoś przeżyć do pierwszego. Podjeliśmy decyzję o powrocie na wyspy. Tam mimo że nie mieliśmy dużo, zawsze nam starczało. Nie mieliśmy problemów zeby zastanwaić sie co do garnka włożyć. A i na małe przyjemności starczało. Tu na nic nie można sobie pozwlić. Żyje się z dnia na dzień, od pierwszego do pierwszego i to bardzo cięzko. Przemyślcie sobie dokładnie wszystkie za i przeciw zanim podejmiecie radykalne decyzje. Ja dziś wiem, ze powrót do Polski był ogromnym błędem i żałujemy go oboje.
Doceńcie to co tam macie i że jesteście z najbliższymi Wam osobami.

beska

21/03/2012 19:48

Jesli jestescie tu ze swoimi dziecmi zonami mezami to to jest wasza rodzina na ktorej powinno wam zalezec,bo przeciez jestesmy dorosli a niektorzy zachowuja sie jak dzieci,bo nie widzieli mamy taty babci,mozna kupic przeciez bilet zeby przyjechali i was odwiedzili,no tak czy nie?Powinno nam zalezec na naszych dzieciach gdzie bedzie im lepsze zycie,no chyba ze ktos ba majetnych rodzicow ktorzy beda za raczke cale zycie prowadzic i dokladac sie do zycia...no i to chyba tyle co chcialam napisac..

Olenka 20.10.2008
www.olenka.aguagu.pl/


Beata

anucha24

30/03/2012 09:11

czasem lepiej życ skromnie ale szczesliwie... jesli unieszczesliwi cie rozłąka to wybor wydaje sie być prosty

ania4

05/04/2012 15:46

Dziekuje za wszystkie wypowiedzi .To nie chodzi o to ze chce do mamy babci itd chce aby zylo sie inaczej wolniej nikt mi nie powie ze zycie tu wolno sie toczy .Wrecz przeciwnie ucieka i to szybko a mi sie wydaje ,ze cos trace sama niewiem co .Kocham meza i dzieci niechce ich rozdzielac ale ja sie tu dusze to nie jest moje miejsce na ziemi maz niechce wracac dlatego ja chce wrocic z dziecmi moze nas niekocha niewiem niewnikam bo niby zapewnia ze kocha to nigdy tak naprawde niedowiemy sie co ta droga strona czuje.pozdrawiam

sylwiasandra2009

09/04/2012 11:14

Cześc dziewczyny! Temat juz troche przedawniony ale tak sie składa, że decyzje o moim powrocie do Polski podjelismy ponad miesiąc temu.., ja zajmowałam sie 2,5 letnia córką mąż całymi dniami w pracy orze jak może...Troche mnie to juz nudziło bo koleżanki dzieci nie mają i tez pracują albo zwyczajnie nie ma o czym rozmawiać, troche marudziłam nudziłam się, męzowi sie praca ukróciła bo postanowił pracować sam na siebie a wiadome początki nie są łatwe.. Postanowiliśmy w sumie wspólnie ale bardziej mąż naciskał i powtarzał : ja sobie tu sam dam rade a wy w Polsce nie zginiecie zamieszkasz u Mamy swojej lub mojej jak chcesz sama wybierz będę Ci słał jak tylko coś będę miał..zgodziłam się bo w tamtej chwili miał racje! W Polsce jestem już w sumie ponad miesiąc mieszkam u Mamy ale serce mi chce pęknąć!... myśle sobie codziennie że przecież dawaliśmy sobie rade głodni nie chodziliśmy dziecko miało wszystko w sumie co tylko by potrzebowało, raz lepiej raz gorzej jak w kazdej rodzinie, miejsca sobie znaleź nie mogę nawet tęsknie za swoimi codziennymi nudnymi obowiązkami..miałam na kogo czekać wieczorem a teraz?? Mąz w Londynie ja tu jakies takie osobne życie, narazie nie zawracam mu głowy i nie marudze że mi tu tak przykro samej ale ile to jeszcze potrwa to ja nie wiem . Gdybym mogła decydować jeszcze raz to zostalibyśmy wszyscy razem jak należy i wspólnie dzielili smutki i radości . To jest oczywiście mój indywidualny przypadek.

sylwia

beska

27/04/2012 18:50

mysle ze powinnas wrocic do meza,bo taki zwiazek nie ma szans,choc ja mialam meza przy sobie ale tak byl zapracowany i zajety kolegami ze nie musielismy wyjezdzac zeby zwiazek sie rozpadl,dlaczego nie mozesz tam wrocic,wyslac coreczke do przedszkola i samej isc do pracy?wtedy nie bedziesz sie nudzic i marudzic bo bedzie sie dzialo cos wiecej w twoim zyciu,przeciez jak on jest tam to musi pracowac i na siebie i na was bo napewno jakies pieniadze ci wysyla,wiec pracuje na dwa domy,tak to wy nie dorobicie sie niczego....ja jak urodzilam corke to po roku wrocilam do pracy ona poszla do przedszkola,pracuje 4 godzinki dziennie i jeszcze mam caly dzien by go spedzic ze swoim dzieckiem,corka ma tez swoj czas z innymi dziecmi,uczy sie w przedszkolu piosenek,po angielsku zasuwa jak swist,dzis ma 3 i pol roczku i widze ze jest dzieckiem pogodnym bo oprocz siedzenia w domu z mama ma tez jakies swoje zycie,i uwierz mi ze naprawde zycie jest piekniejsze jak widzisz szczesliwe dziecko a dziecko widzi szczesliwa mamusie,wiec nie zastanawiaj sie tylko pakuj sie i jedz do meza bo uwierz mi ze on naprawde tez cie moze potrzebowac i samotnemu facetowi za granica rozne glupie mysli chodza po glowie...chyba ze pozwolisz mu by go ktos inny tam wspieral.

Olenka 20.10.2008
www.olenka.aguagu.pl/


Beata

ala85

13/05/2012 12:31

Witam, wszystkich. Muszę podzielić się swoimi odczuciami chociaż może trochę na inny temat, ja akurat jestem przed wyjazdem z kraju, kupiłam już sobie bilet i chce zostawic wszystkie sprawy tutaj i zacząć od nowa. Zawsze w życiu postępowałam "jak należy" czyli matura, potem 5 lat studiów zakonczonych dobrym wynikiem, potem staż, a po stażu praca (na umowe zlecenie, bo jakżeby inaczej w tym kraju...). I wiem, wiem są napewno tacy którzy mają gorzej, nie pracują, taka mamy rzeczywistość, naszą własną - polską. Ale ja już mam tak dość, za te pare groczy umowy na czas okreslony pozbawiono mnie godnosci i sprowadzono niemalże do stanu upodlenia, zero urlopu, ciągłe zrzucanie różnych zadań i obowiązków którym już nie jestem w stanie podołać, no i oczywiscie intrygi, zazdrość, obmawianie za plecami. Jak komus w czyms pomozeż to jestes frajerem, jak tego nie zrobicz to - leniwa, pomylisz się w czyms - to głupek, za ładnie sie ubierzesz też źle, przyjdziesz normalnie - dziwadówa. I tak w kółko. Ludzie ja się pytam gdzie my żyjemy? Skąd Polacy biorą taką mentalność? Zero życzliwości, sąsiedzka zawiść, a o przyjaciołach - można zapomnieć. Jestem tak cholernie zła na to co się dzieje, że w tym momencie nie zależy mi już na niczym. Wiem jak wyjadę też moze być różnie, na początku napewno będzie cięzko, ale jak zostanę to nie wiem czy kiedykolwiek zacznę żyć na włsny rachunek i wyprowadze się z domu, bo poprostu mnie na to nie stac.
pozdrawiam wszystkich

ala85

beska

13/05/2012 20:04

tak ala to jest nasz kraj i jeden z powodow dlaczego ludzie ten kraj opuszczaja,bo tu zwykla sprzatajaca zaczynajaca prace od 16 roku zycia ma wieksze poszanowanie od ludzi niz w polsce niestety taka jest prawda,a w polsce same wiemy jak jest....i jak juz wczesniej pisalam sa ludzie ktorym powiodlo sie,maja stanowiska pracy o ktorym marzyli tylko ze tych ludzi jest coraz mniej....zycze ci abys zrealizowala swoje plany i nie bala sie bo do odwaznych swiat nalezy happy

Olenka 20.10.2008
www.olenka.aguagu.pl/


Beata

Honiata

20/07/2012 09:26

Witajcie
Sprawa jest ciezka bo rodzinka jest najwazniejsza nie wyobrazam sobie jesli moj maz bylby ode mnie daleko a ja sama z dziecmi tutaj.Jestem domatorka i musze miec swojego miska przy sobiehappyPamietam czasy keidy zylismy przez rok na odleglosc jednak wtedy nie bylo z nami dziecka.Mieszkalam w Pl a on pojechal na swoj pierwszy kontrakt do Szkocji.Teraz zastanawiam sie jak ja to wytrzymalam ten rok bez niego. Rodzina musi byc razem dlatego jesli zjedziemy na stale to z rodzinka heheh

Honiatka

eMSa

21/10/2012 20:43

Cześć dziewczyny, ja mieszkam w Polsce, a raczej narazie. Zostałam,,bo (jeszcze) mam w miarę dobrą pracę, a mój mąż jest w Anglii i próbuje powoli zarobić na podwaliny naszego życia na wyspach. Daliśmy sobie 8 miesięcy na załatwienie spraw polsko-angelskich. Ja muszę nostryfikować w tym czasie dyplom , żeby znaleźć podobną pracę, którą mam w Polsce, bo ciężko pracować fizycznie nie mogę ze względu na problemy z kręgosłupem . Jestem na bieżąco z ofertami, więc wiem, że szanse są. Mój mąż pracuje poniżej swoich kwalifikacji, ale podjął ryzyko dla dobra rodziny. Tęskni bardzo, ale też wie, że w Anglii nasze dzieci będą miały szanse na lepsze życie. W Polsce siedziałby w domu i wertował tysiące ofert także poniżej jego kwalifikacji, wysyłał drugi tysiąc cv, na które nawet pies z kulawą nogą by nie odpowiedział, a tak w Anglii wie, że zawsze coś się znajdzie, nawet za psi pens... Razem czy osobno? Jeśli osobno, to na tylko bardzo krótko. Czy wracać do Polski,zeby miec coś własnego? Jeśli ma się kasę i pomysł na biznes to tak, w każdym innym wypadku odradzam..Pozdrawiam.

kropka11

24/10/2012 20:53

Czesc dziewczyny, mieszkam juz w Anglii 8 lat i myslimy z mezem zeby wrocic do Polski i zalozyc swoj biznes. W 90% wiemy ze powinien wypalic tutaj jest za duza konkurencja i nie daloby sie wybic na rynku a w Polsc ejeszcze nie jest to popularne. Moj maz pracuej w tym biznesie i wie o nim od podstaw a ja tez sie na tym znam. Trochu sie boimy tej polskiej rzeczywistosci ale tez tutaj nas nic nie trzyma ja pracuje ponizej swoich kwalifikacji (chociaz mam je stad), tylko zeby zarobic na dom, maz tyra jak wol zeby cos odlozyc na razpoczecie dzialanosci. mamy dzieci i jak widze angielskie dzieciaki i ich zachowanie i pomysle sobie ze ma z nimi chodzic do szkoly to az mnie ciarki przechodza. dzieczyny wy mowicie o polskiej mentalonsci jaka panuje w Polsce ale nie rozczarujecie sie jezeli bedziecie mialy stycznosc z nia tutaj takze. Malo naszych rodakow znienilo swoja mentalosc moze tylko niektorzy i dlatego ze jest tu tyle narodowowosci to tego tak nie odczuwamy.

Kaya 27.02.14
Kubus 03.08.10

LysaZoska

08/11/2012 11:58

Witam,
mieszkam w UK nie az tak dlugo, choc dla mnie sporo lat minelo. Jednak nie wiem co musialoby sie stac, by wrocic do PL. Tyle jest przypadkow, ze po powrocie ludzie nie mogli sie odnalezc i wracali do UK powtornie. Oczywiscie napewno sa jednostki, ktorym sie udalo, ale mysle ze to niewielka liczba ludzi. Jednak szybko sie przyzwyczajamy do pewnych kryteriow, do okreslonego stylu zycia. Moj brat po pobycie w UK przez 10 lat postanowil wrocic do kraju ojczystego. Wytrzymal tam raptem 9 miesiecy. Moze i nie dal sobie zbyt wiele czasu, ale nie wyobrazam sobie jego psychiki, gdyby probowal sie zaklimatyzowac dluzej. Ja tez planowalam wrocic do PL i zalozyc biznes swoj wlasny, ktory tez tu powodzeniem by sie nie cieszyl. Jednak na moje szczescie zrezygnowalam. Biznes otworzylam zdalnie, zatrudnilam pracownika w PL, ktory mi pomaga i ciesze sie ze nie wrocilam.
Nie wyobrazam sobie rowniez zycia rodzinnego na odleglosc. Rozstanie z mezem, dziecmi. Po dluzszej probie w pewien sposob to sie rozpadnie. I moze i bedzie dobra mina do zlej gry beda udawac ze jest ok, to uwazam ze to juz nie bedzie to samo. Malo ktory zwiazek pokonuje taka probe.

ania145

11/11/2016 22:57

W naszym przypadku się nie udało. Zbyt wiele rzeczy stanęło pomiędzy nami, żeby można było wszystko pokleić. Wracałam do Polski szukać adwokata, który pomoże mi to wszystko ogarnąć. Trafiłam na adwokat Szymańską http://adwokat-szymanska.pl/alimenty-adwokat która specjalizuje się także w rozwodach i sprawach alimentacyjnych.