Strona główna / Forum / Nasze sprawy / po jakim czasie poczulyscie sie naprawde dobrze w UK?


Right menu


Nasze sprawy

Miej czas dla siebie! Porozmawiaj o swoim związku, modzie, zdrowiu, urodzie, przepisach.

Musisz być zalogowany aby uzyskać dostęp do forum. Możesz się zalogować tutaj

Autor

Wiadomość

ditavonteese

07/01/2009 19:52

Czasem bywa tak, ze wszystkie warunki sa spelnione, niby powinnismy byc szczesliwi, a nie jestesmy. Ma to wiecej wspolnego z nasza tymczasowa lub permanentna niezdolnoscia do odczuwania szczescia niz z warunkami bytowymi. Oczywiscie, te sa niezmiernie wazne - byt ksztaltuje swiadomosc.

Pamietam, jak wracalam z urlopu w Polsce. Grudzien 2007, Tluklam sie z lotniska najpierw pociagiem, potem kolejnymi podstawionymi autobusami bo pociagi z jakichs przyczyn nie jezdzily, potem znow jakis autobus widmo, taksowka i bylam na miejscu - wsrod owiec, kotow i psow w moim "zakladzie pracy" w Lake District. Zobaczylam moj pokoik uragajacy wszelkim normom ludzkim i boskim, moje graty, kota wpuscilam, wlaczylam ledwo odbierajaca TV i poczulam, ze wrocilam do domu. Dziwne, nie ?

natalcia

07/01/2009 21:44

Ja muszę przyznać szybko się poczułam dobrze w tym "nowym świecie". W moim przypadku nie liczyło się gdzie, liczyło się żeby być z mężem, przyjechał tu pierwszy i byliśmy w rozłące 6 miesięcysad No i widać jestem szczęściarą ( już tu gdzieś na forum pisałam) znalazłam swoje miejsce na ziemi, tu w Anglii,w tym mieście czuje się doskonale i szczerze mówiąc nie wyobrażąm sobie żebym miała się z tąd kiedyś wyprowadzić.

moje skarby Mikołaj-18.02.2005
Victoria-23.12.2006

Hanka

09/01/2009 21:12

Poczulam sie tu dobrze dopiero po okolo roku.

Na poczatku bylo ciezko, bo zwykla codziennosc dawala o sobie znac... szukanie pracy, jej znajdowanie, nie szlo jak z nut, wiec mialam mnostwo powodow do zmartwien. Humoru nie poprawialo mi otoczenie, kazde wyjscie na miasto przyprawialo, mnie o bol glowy... ciagle porownywalam Birmingham do miejsc, ktore widzialam juz wczesniej, ktore byly piekniejsze, mialy to cos, i pozwolily mi przezyc kilka milych chwil.... tutaj mialam pod gorke.

Wszystko zaczelo sie zmieniac kiedy znalazlam prace, potem, kiedy przestalam sie wreszcie bac, ze ja strace, kiedy zobaczylam, ze swietnie sobie w tej pracy radze.
Przestalam tyle narzekac, zeby nie robic sobie i ludziom z mojego otoczenia krzywdy. Rano wstaje w dobrym humorze, wcale mi juz nie przeszkadza, ze tak rzadko swieci slonce. Jestem "pogodoodporna"! big-smile

To miejsce dalo mi niezaleznosc, wlasne zycie! Musialam do tego dojrzec... zajelo mi to nieco...

impala

19/04/2009 22:14

Witam.
A dla mnie Anglia to slams..trzeci świat..takie skojarzenia mi się nasuwają jak myślę o Anglii.Jestem tu póltora roku i sama nie wiem co będzie dalej,na razie zdecydowaliśmy z mężem,że tu zostaniemy.Inne miałam wyobrażenie na temat Anglii.Nic tu chyba poza dobrym socjalem nie oferują,no i może większy wybór towarów w niektórych branżach.Ja mam mieszane uczucia co do tego kraju,a to jak mi tu jest często zależy od mojego nastroju.A i jeszcze jedno prawda jest taka,że nikt z nas Polaków nigdy nie będzie u siebie,bo mimo,że Unia itd..to niestety jesteśmy tu mało chcianymi emigrantami..zawsze bedziemy Ci gorsi..taka prawda.I chociaż ja osobiście nigdy nie spotkałam się z nieprzyjemnymi sytuacjami z powodu,że nie jestem tutejsza to jednak ta słodkość wydaje mi się nieszczera..
Pozdrawiam.

AnnLondon

19/04/2009 22:57

Mieszkam w Anglii 14 miesiecy. Nie przyjechalam tutaj do pracy, ale... to inna bajka. Moi przyszli tesciowie powiedzieli: "Welcome home".
Wiem, ze bede miala cudownego meza i wspanialych tesciow. Anglia stala sie moja druga ojczyzna. Interesuja sie historia mojego kraju, kultura i kuchnia. Moj przyszly maz zna historie Polski lepiej niz przecietny Polak. A ja zaczelam interesowac sie historia tej Wyspy.
Nie czuje sie gorsza, tylko z tego powodu, ze jestem Polka. Jesli chodzi o bariere jezykowa, coz akcent zdradza mnie, ze nie jestem Angielka. Czasami tez zdaza mi sie popelnic jakas gafe jezykowa, ale nikt nie jest doskonaly.
Kiedys w rozmowie z pewna Angielka doszlysmy do wniosku, ze w kazdym panstwie sa wspaniali ludzie, wyszktalceni, zdolni i zwykle szumowiny. Ale niestety tych ostatnich zachowanie czesto jest bardzo widoczne. I czuje sie niezrecznie, gdy widze piajnych Polakow i swojsko brzmiace "...rwa".

ja-nika

20/04/2009 14:37

Witam Was dziewczyny,
ja nie mialam bariery jezykowej po przyjezdzie tutaj, szybko stworzylam sobie wlasny dom. Podoba mi sie tutaj bo mamy wiele mozliwosci-edukacyjnych, rozwojowych, kulturalnych.
Czy czuje sie tutaj dobrze?
TAK, wiadomo, ze nasze korzenie pozostaly w Polsce, brakuje mi pieknych krajobrazow, jezior, spokoju. Ale nie tesknie za nieuprzejmoscia i perfidia urzedow w Polsce.
Tutaj stworzylismy z mezem swoj dom i tutaj czujemy sie dobrze. To byl nasz swiadomy wybor.
Zycze wam rowniez tego samego.
Pozdrawiam

ja-nika

rybkie

20/04/2009 16:40

ja mysle ze punkt widzenia i nastroj zalezy w duzej mierze od pracy jaka mamy...no bo szczerze...jesli ktos pracuje ponizej swoich kwalifikacji w jakims zapyzialym warehouse to i poglad na kraj w ktorym sie mieszka nie jest zbyt cieply i optymistyczny...to samo z poziomem jezyka..wiecej sie ucztmy i wiecej mowimy lepiej sie czujemy...znam to po sobie..jak sie na poczatku ni emoglam dogadac to i zla bylam na wszystko i na wszystkich i niczego nie lubialm i niczego nie tolerowalam...teraz....wiem ze to moje miejsce i traktuje je jak moja druga ojczyzna no po prostu czuje sie u siebie a zaczelo sie ukladac jak znalazlam dobra porzadna prace ktora uwielbiam i teraz wiosna jest pieknie i cieplo w pracy mam super relacje i widoki na przyszlosc, jestesmy oboje w dobre finansowej sytuacji mamy swoje ulubione miejsca w miescie, znajomych hobby pan z lokalnego sklepu moiw mi dzien dobry i wie co najczesciej kupuje no takie normalne zycie na pewno latwiejsze niz w polsce..latwiej mi jest wydac 10 funtow na kawe i ciatsko dla dwojga w coscie niz 50 zl za to samo w warszawie...

rybkie
Jakos bedzie bo jeszcze nigdy nie bylo aby jakos nie bylo:)

MARTAPOL

21/04/2009 08:59

Przyjechałam tu z moim partnerem w październiku 2007.W PL nie żyło nam się źle.Odoje byliśmy kelerami w dobrym lokalu.Zarabialiśmy 1500zł,drugie tyle było z napiwków.Chcieliśmy mić swoje mieszkanie,ale kto da kredyt zatrudnionym na 10-letnią umowę?Więc przyjechaliśmy tu,uzbierać trochę na mieszkanko,spłacić szybciej mniejsze kredyty.Z tym drugim nam się udało,z tym pierwszym gorzej.Teraz w trakcie tego cholernego kryzysu,nie da się odłożyć.Ja jestem na macieżyńskim,partner zarabia 8F na godz.,nadgodzin nie ma.Tragedia!
A czy poczułam się tu kiedykolwiek dobrze?NIGDY!!!!Byc może dlatego ,że nie chcę.Wszystko mnie tu denerwuje!Zawsze kiedy spotka mnie jakies niepowodzenie,mam ochotę spakować rzeczy i wyjechać!Trochę sie zasiedzieliśmy.Ale Mój partner obiecał,że za rok wrócimy do Ojczyzny.Mam dosyć produkowania się!Chcę swobodnie rozmawiać,mówić DZIEŃ DOBRY znajomym na ulicy,spotykać sie z przyjaciółmi na żywo a nie tylko na skype-ie,jeść obiad w rodzinnym gronie,pobawić sie z moim psem...Kurcze,znów mnie dopadło...sad Buuuu,jachcę do Polski!!!!!!Ale wytrzymam. Za 80 dni jedziemy do PL!!!!!Podładuję tam baterię i wytrzymam.Jeszcze rok...Wytrzymam...

www.juleczka-gwiazdeczka.aguagu.pl/

Wiosna

21/04/2009 10:28

Ja tak jak juz kiedys pisalam NIgdy nie czulam sié tutaj dobrze, no moze tylko wtedy gdy w odwiedziny do Méza przylecialysmy...
Ciagle czujé sié tu obca, kiedy jade do Centrum i patrzé na te wszystkie dziwolagi z kolczykami (nie wiadomo gdzie, niewiadomo po co?te kolorowe towarzysto (to sobie myslé)Rany, co ja tutaj robié...i tésknie wtedy za mojá Warszawá, gdzie czasem tylko spotyka sié Wietnamczyków czy innych kolorowych. Kiedy patrzé na te grube, niezadbane Angielki, te zasmarkane dzieci, mlodziez palacá trawke (w busie)czy wyuzdane ,pannice to sie zastanawiam, w czym ten kraj jest lepszy od Polski?ma lepsze zaplecze socjalne?teraz w dobie kryzysu tez nie zyje sie tu lekko...tez nie wiem, ile jeszcze tu wytrzymam, pewnie tyle ile bedzie trzeba...i wrócilam niedawno z Polski, i jakos nie dostrzeglam wiekszych róznic, miédzy tymi dwoma krajami...naszczéscie obecna pogoda nastara optymistycznie (korzystajmy z niej ile mozna, bo kto wie jak dlugo potrwa?)

pozdrawiam cieplutko

AnnLondon

21/04/2009 18:16

Wiosna, zszokowana jestem Twoimi rasistowskimi pogladami. Mieszkalam w Warszawie i moge to z cala stanowczoscia stwiedzic, ze nie jest to rowniez idealne miasto. Pomimo, ze jest "stolyca" wciaz jest zasciankowe, niestety. Wciaz sensacje wzbudzaja ludzie, ktorzy wygladaja inaczej. Zaledwie 3 lata dziewczyna z czerwonymi dredami oprawie nie zostala zlinczowana przez moherowe berety. Czy sadzisz, ze w Polsce nastolatki sa inne niz w tutaj? Nie sadze, szczegolnie po uslyszeniu konwersacji pary, ktora mialam watpliwa okazje uslyszec w tramwaju. Czy warszawska Praga, gdzie w okolicach Dworca Wilenskiego mozna spotkac pijakow proszacych o pieniadze jest lepsza niz biedne dzielnice londynskie? Czy w Polsce nikt nie pali marihuany?
Tutaj wlasciciele sprzataja po swoich czworonogach, w parkach po trawnikach biegaja dzieci. Czy tak wyglada przecietne miasto w Polsce? Cenrtum W-wy to jeden wieki psi wychodek.
Nie toleruje tutaj wyrzucania smieci na chodniki i na podloge srodkow komunikacji miejsckiej.
Zdecydowanie preferuje sztyczny angielski usmiech niz polskie ponuractwo i chamstwo.Gdy jestem w Polsce mam wrazenie, ze ludzie zapomnieli o "prosze", a szczegolnie "przepraszam".
Zadne panstwo nie jest idealne, ale tylko od nas zalezy, jak sie w nim odnajdziemy.
Wiosna zycze Ci wiosennego optymizmu.

Wiosna

21/04/2009 21:33

Rasistowskie poglady???????????zanim tu przyjechalam czytalam gdzies ze jesli w Polsce sié rasistom nie bylo, to tu mozna sié nim stac, moze cos w tym jest...?Nie, nie linczujé Murzynów, Hindusów i innych. Ja mimo wszystko jestem bardzo sentymentalnie zwiázana z moim polskim miastem. Polska tolerancyjna nie jest, fakt...ale...czy Anglia nie jest czasem malo angielska, gdzie ta piekna angielszczyzna, gdzie Ci gentelmani?Moze Londyn jest inny?Nie wiem....optymizm w sobie mam jeszcze Ann, bo by mnie tu dawno nie bylo...happy
Tak jak któras z Was wczesniej pisala, ja tez podziwiam osoby, które sie tutaj odnalzly i mam do nich szacunekhappyskoro tu odnalzly swoje miejsce na ziemi, to fajnie, ja go tu nie znalazlam...choc sié staralam (moze za malo?).

pozdrawiam cieplutko

Kama_ma

21/04/2009 21:47

Dziewczyny mi sie wydaje, ze to zalezy w jakim miescie w UK sie przebywa. Inni ludzie zyja w Oxfordzie, Cembridge czy chociazby Londynie a innaczej zyje sie na polnocy kraju czy w miastach postindustrialnych jak Birmigham, Manczester. podrozowalam troche i doswiadczylam tych kolosalnych roznic i rozumiem doskonale o czym pisze Wiosna.... Tak jak i w Polsce czesc zachodnia jest duzo bardziej rozwinieta od wschodniej, a i inny klimat ma Krakow czy Praga Polnoc w Warszawie.
Ja jestem zadowolona ze tu jestem happy, Anglia dala mi wiele mozliwosci i jestem bardzo wdzieczna za to. W Polsce meczy mnie ten styl zycia od pierwszego do pierwszego, plotki, wscipskosc i zazdrosc sasiadow, ciagle narzekanie. Jest mi tu dobrze. pewnie, ze tesknie, ale wole teksniec za Polska niz jej nienawidziec, a tak czesto czulam mieszkajac w kraju.

AnnLondon

21/04/2009 22:12

Wiosna masz racje, idealizujemy to do czego tesknimy. Ja takze mam swoje ulubione miejsca w Warszawie, tesknie do smakow paczkow i drozdzowek z Chmielnej. Ale chyba juz nie chcialabym tam ponownie zamieszkac.
Kazde miejsce ma swoje wady i zalety. Swietnie spuentowala to Kama.
A tak na marginesie, przecietny Anglik spoza Londynu nie lubi tego miasta. W rodzinie mojego narzeczonego jest pewnien mieszkaniec Devon, ktory uwielbia podrozowac, ale ostatni raz w Londynie byl w czasach swojej mlodosci.
A jesli chodzi o gentelmenow, niestety kobiety angielskie ich wykastrowaly mentalnie. Tutaj kobiety nie chca czuc sie kobietami.
Wiosna, jeszcze raz nie poddawaj sie, jestes Polka! Prosze Cie mysl pozytywnie, a zobaczysz,ze wszystko sie ulozy!

Hanka

22/04/2009 09:02

Zgadza sie, tak jak mowi AnnLondon : "idealizujemy to do czego tesknimy". Ja zwykle kiedy jestem w Anglii to mysle o Polsce zwykle w cieplych barwach, o samych przyjemnych rzeczach z Polska zwiazanych. Mysle o gorach, sloncu, przestrzeni... a potem kiedy zaczynam swoj urlop od ladowania w Katowicach, z lotniska trafiam na dworzec a potem jade pociagiem do Bielska, to widoki, ktore mijam po drodze dosyc mnie przygnebiaja. wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma.

a tak na marginesie, nie ma sie co dziwic, ze Wiosna czuje sie czasami zle w tym obcym tlumie ludzi. To jest normalna reakcja! czasami czlowiek tak ma i tyle!
Ja skonczylam etnologie, przez cale studia zawsze powtarzano nam, ze wszystkie kultury sa rowne wobec siebie, ale to tylko z punktu widzenia naukowca ma racje bytu. zakladanie, ze wszystko i wszyscy sa OK, jest bledem logicznym! Naturalna sklonnoscia czlowieka jest stawianie swojej kultury w centrum, jako tej jedynej "prawdziwej". Nie ma w tym nic nienormalnego.
Nie wolno stawiac znaku rownosci miedzy tolerancja i akceptacja. Tolerancja, od lacinskiego "tolerantia" znaczy tyle, co cierpliwosc, wytrwalosc. Czasownik "tolerare", to wytrzymywac, znosic. Nie ma tu mowy nawet przez chwile, ze trzeba cos polubic.
Trudno wiec kazda wypowiedz negatywna na temat czyjegos zachowania kulturowego uwazac za wypowiedz rasistowska, bo nie mozna wrzucac do jednego wora prawicowych bojowek, i zwyklych ludzi ktorym czasami rzeczywistosc doskwiera happy happy happy happy

mniejsza o to, nie chcialam zeby rozmowa przeszla na inne tory big-smilebig-smilebig-smilebig-smile

Wiosna!, omijaj centrum w godzinach szczytu, ta sama zasada tyczy sie autobusow! Musisz znalezc w Birmingham (zdaje sie, ze tu mieszkasz???) jakies swoje miejsce, ktore polubisz! Polecam Sutton Park, duza, zielona przestrzen! Ja tam odpoczywam od tego miasta!

shea27

23/04/2009 14:12

Musze sie przyznac, ze pomimo tego iz zadomowilam sie w UK (jestm tutaj juz niemalze 6 lat), moj partner jest tutejszy i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja na to ze zostane tutaj na stale to czasem pobyt tutaj, powroty do kraju i podrozwanie po innych panstwach europejskich sklania mnie do refleksji. Ja w UK czulam sie jak u siebie w momencie kiedy zdalam sobie sprawe ze moge swobodnie prowadzic konwersacje na kazdy temat z tubylcami, wiem co? jak? gdzie? , odnalazlam swoje ulubione miejsca, wpadlam w rutyne (ktora nota bene nie jest zla). Ten kraj dal mi szanse na dobry rozwoj kariery, tu poznalam mezczyzne z ktorym chce byc i wydaje sie ze tutaj moge sie lepiej wyrazic niz w swojej rodzinnej Lodzi. Pomimo tych wszystkich pozytywow tesknie do rodziny, przyjaciol, znajomych smakow, zapachow itp. Bardzo mnie denerwuje, ze Anglicy sa tak bardzo zamknietym w sobie narodem, znajomosci sa bardzo powierzchowne i nadal czasem slysze pytania typu "In Poland, do you have... (i tutaj pojawiaja sie pytania o sprzet elektroniczny, angielska muzyke pop, itp). Wszytsko obraca sie wokol alkoholu, zycia od weekendu do weekendu (im mniej pamietasz tym byl lepszy...) i ogolnym brakiem jakocholwiek innych zainteresowan oprocz footballu, zakupow i wychodzeniu. Pomimo tego wszystkiego musze przyznac, ze czuje sie tu dobrze, swobodnie i jak w domu (nie zapominajac o moim prawdziwym domu w Polsce).
Zycze wytrwalosci tym z Was ktore odliczaja dni do powrotu happy

"Better to be someone for a day than no one for a lifetime"

"Everything happens for a reason"

Wiosna

23/04/2009 21:49

Hanka, Shea i Ann Wasze wypowiedzi daly mi duzo do przemyslenia...happyMoze faktycznie powinnam poszukac fajnych miejsc w tym miescie (przeciez w koncu jeszcze jakis czas tu bédé). Sutton Park znam, faktycznie fantastyczny, ogromny, dokonaly na picknik, bardzo tez lubié Mosley Bog i Sareholle Mill (ale to juz inny temat). A tak w ogole nie jest tak zle z moim dobrym samopoczuciemhappyTeraz chetnie poczytam inne wypowiedzi...

pozdrawiam cieplutko

AnnLondon

23/04/2009 22:23

Wiosna, chcialam na poczatku Cie przeprosic. Sadze, ze zareagowalam dosc impulsywnie. Przyznam, ze ja tez nie lubie zatloczonych miejsc. Tak bylo w Polsce, tak jest i w Londynie. Oxford Street doprowadza mnie do szalu.
Pomysl. ze przyjechalas tutaj nie tylko dla siebie. Masz rodzine ze soba, wiec i oparcie. Wierz w przyszlosc swoich dzieci, w ich edukacje i w to, ze im bedzie lepiej. Mam nadzieje, ze nie zabrzmialo to dosc patetycznie, ale szczerze.
Dla wiekszosci z Nas ten kraj daje duze mozliwosci. Dla mnie Polska jest jak matka, ktora nie dba o swoje dzieci.
A jesli chodzi o piekna angielszczyzne to polecam Ci Davida Attenborought.

Wiosna

24/04/2009 21:40

Dzieks Ann, Twoja wypowiedz mi uswiadomila zeby jednak sié zastanowic zanim sié cos napisze, gdyz mozna nieraz (albo zostac zle odczytanym, albo narobic sobie wrogów), Zatem wcale sie nie gniewam na Ciebiehappy
Slucham BBC i tam tez piéknie po angielsku mówiáhappy
W wielu punktach macie racjé (ech, mlodoschappyhappy.
Hanka, czytam ze w jednym miescie zyjemyhappy

pozdrawiam cieplutko

AnnLondon

24/04/2009 22:05

Wiosna, najwazniejsze to byc mlodym duchem! Metryki do kosza!


paulaline

26/04/2009 21:16

Wlasnie za to lubie ten kraj, niewazne ile masz lat ale na ile sie czujesz!
Ja kryzys mam narazie za soba, ucze sie wytrwale angielskiego, daje sobie czas i nie rozpaczam ze za wolno mi to idzie.Mysle ze podstawa dobrego samopoczucia tutaj jest znajomosc jezyka, to daje wiele mozliwosci i jakos swobodniej sie czlowiek czuje.
Pozdrawiam wszystkie zatroskane duszyczki, jutro bedzie lepiej.Zgadzam sie z opinia ze Polska to matka ktora nie dba o swoje dzieci, czasem dopada mnie taka zlosc ze nie moge realizowac swoich marzen w moim wlasnym kraju, ale probowalam i z marnym skutkiem.Juz kilka lat temu popelnilam blad i wrocilam do Polski z 3letniej emigracji, wtedy tez idealizowalam nasz kraj, ale na szczescie teraz potrafie na wszystko spojrzec z dystansem.Tutaj czlowiek bez wzgledu na wiek moze miec plany i marzenia, i zawsze moze zmienic swoje zycie natomiast w Polsce te wszystkie powiazania spoleczno- obyczajowe sprawiaja, ze niewielu ma odwage a w szczegolnosci kobiety.
Tak wiec dziewczeta , korzystajcie w pelni z tego co oferuje wam ten kraj, zawsze zdazycie wrocic do Polski.