Strona główna / Forum / Kącik mam / zmiany w zwiazku po narodzinach dziecka


Right menu


Kącik mam

Tematy związane z ciążą, macierzyństwem, wychowywaniem dzieci.

Musisz być zalogowany aby uzyskać dostęp do forum. Możesz się zalogować tutaj

Autor

Wiadomość

stokrotka543

28/01/2010 14:54

zmiany w zwiazku po narodzinach dziecka

witam serdecznie!

jestem nowa na tym forum (szczerze mowiac to jest pierwszy raz w moim zyciu kiedy uczestnicze w forum) i w zwiazku z tym nie wiem czy temat jaki chce poruszyc nie byl juz omawiany.
chcialabym sie dowiedziec czy sa dziewczyny ktore maja ten sam problem co ja i jak sobie daja z tym rade.
no wiec odkad na swiat przyszlo dziecko moje (i mojego meza oczywiscie blunk ) nasz zwiazek sie konpletnie zmienil. ze zwiazku zakochanych przeprdzil sie z zwiazek partnerski w zlym znaczeniu tego slowa. mam wrazenie ze zyjemy jako dwie osoby pod jednym dachem ktore wspolpracuja ze soba ale nie sa juz kochankami. mam wrazenie ze bardziej jestesmy zzytymi ze soba przyjaciolmi niz zakochana para a momentami mam nawet wrazenie ze w ogoole nie ma juz milosci. nie winie o to dziecka bo moj David jest najwspanialszy na swiecie a dane sytuacje moze sie po prostu zbiegly w czasie nie umiem tego wytlumaczyc dlatego chcialabym wiedziec czy ktos jest w podobnej sytuacji. dodam ze moje dziecko ma juz 18miesiecy wiec wszystko trwa od jakiegos czasu.

*malutka*

28/01/2010 15:42

a owa sytuacja zrodzila sie tylko ze strony meza czy Twojej rowniez? i jak to bylo jak bylas w ciazy?
musicie szczerze porozmawiachappy

stokrotka543

28/01/2010 16:48

to sa moje odczucia, maz mowi ze mnie kocha ale ja nie czuje juz do niego nic, w ciazy bylo dobrze chociaz teraz z biegiem czasu sadze ze juz w tedy zaczelo cos wygasac z mojej strony

stokrotka543

28/01/2010 16:50

na dzien dzisiejszy wydaje mi sie ze gdyby maz przyszedl do mnie i powiedzial ze odchodzi nie zaleznie od powodu jaki by podal jedyne co bym powiedziala to "ok" przeraza mnie to ale przeraza mnie tez zycie w zwiazku z kims kogo nie kocham juz

andzia

02/02/2010 11:47

Stokrotko mysle ze przydalby ci sie specjalista,
stany zawachania sa w kazdej rodzinie inni je rozwiazuje inni nie
porozmawiaj szczerze ze swoim partnerem,powinniscie je rozwiazac razem,
czesto jest tak ze hormony po porodzie szaleja ,raz krotko raz dluuugo,tak jak u ciebie,
czlowiek staje sie nijaki,nic go nie cieszy ,nic nie bawi,a spojrzenie partnera,lub wrecz jego dotyk cie wkurwia,sorki
Udaj sie do GP i niech cie pokieruje do poradni kobiet,trzeba ten fakt rozwiazac a nie pozostawiac samemu sobie,co moze sie zle skonczyc a pozniej bedziesz zalowala
Czasami jest tak rowniez efekt zazywania tabletek antykoncepcyjnych,brak checi na sex,z czym wiaze sie pozniej dalsza niechec do partnera.

02/02/2010 13:59

Stokrotka pocieszę cię, że takie obawy nie dopadają cię jedynej! Ja też miałam tai okres po pierwszy dziecku i nie jak było całkiem malusie tylko większe. Też myślałam że poza dzieckiem nic mnie już z mężem nie łączy, że jak chce to może sobie iść gdzie chce a ja nie będę nad tym rozpaczać. Wszystko było mi obojętne...ten kryzys minie! U mnie ta było happy Myślę,że do momentu kiedy staje się rodzicem to jest się 'dużym dzieckiem', niedojrzałym człowiekiem niezależnie od wieku. Rodzicielstwo przestawia nam wszelkie priorytety, a świat w mgnieniu oka zmienia się nie do poznania i często wymaga czasu byśmy się z tą rzeczywistością oswoili. Do tego dochodzi zmęczenie fizyczne, hormony(jak napisała moja poprzedniczka), brak czasu i strach przed tym co będzie. Normalnym jest że w każdym związku są górki i dołki. Dobre małżeństwo razem te drogę pokonuje, na zmianę się wciągając na górę happy
Ja w czasie takiego kryzysu dużo rozmawiałam z mężem...przeczekaliśmy trochę i wszystko wróciło do normy, nawet lepszej niż przed ciążą blunk
Pozdrawiam i głowa do góry.

lucky me

04/02/2010 00:06

tez tak mialam...i niestety wciaz mi sie zdarza....wiem,ze maz mnie kocha,a ja czasem nie jestem juz pewna swoich uczuc,choc kiedys za nim szalalam! nie mysle o nikim innym,po prostu ,maly jest calym moim swiatem i wiem,ze to ja sie bardzo zmienilam....ale pomimo wszystko jestem szczesliwa z tym czlowiekiem ,choc miewam rozne mysli....

rodzyna

04/02/2010 12:13

u nas tez tak jest, a corcia ma 13 miesiecy
wczesniej bylo super, jak bylam w ciazy to bylo tez OK ale od pewnego czasu on mnie ciagle wkurza i ciagle sie klocimy
nie wiem czy GP cos pomoze, nie sadze, moze psycholog ale ze wzgledu na jezyk to raczej musialby byc polskojezyczny psycholog
nie jestes sama z takimi myslami, trzymajmy sie!

nasz skarb Julia; ur. 23.12.08

baca103

04/02/2010 15:03

witam
przykro mi jak czytam Wasze wypowiedzi,ale przypominaja mi sie poczatki jak sie urodzil nasz syn.tez wiecznie mialam pretensje do meza,ze mi nie pomaga,ze to ,ze tamto,nawet potrafilam mu zrobic awanture jak zostawil kubek na szawce a nie w zlewie.... wredna bylam,ale tez nie dokonca...
swiat przekrecil sie o 360 stopni i jeszcze wtedy nie umialam sobie poradzic,zmeczenie ,kolki synka dawaly sie we znaki
zaczelo sie psuc miedzy nami,ale tylko z mojej strony,maz staral sie jak tylko mogl,a i tak zawsze cos mi nie pasowalo...
wkoncu wzielam sie za siebie,ustalilam konkretny rozklad dnia i trzymam sie go caly czas...
i wszyscy jestesmy szczesliwi...
Filip ma juz 19 miesiecy,staralam sie tak wszystko poukladac,by miec i czas dla siebie,dla dziecka i dla meza.udaje mi sie to...
codziennie wieczorem klade syna spac o 19.30,pieknie zasypia sam z misiem,ja mam czas by przyszykowac kolacje,czesto maz mi pomaga,ale czasem ma ciezkie dni w pracy to poprostu lezy i odpoczywa.potem przewaznie kladziemy sie i rozmawiamy ,czasem o problemach,czasem o glupotach,czasem tylko lezymy przytuleni do siebie ,wrocila moja milosc do niego wielkimi krokami i kocham go jeszcze bardziej niz kiedykolwiek.

mam tylko nadzieje,ze Wam tez sie uda odzyskac te milosc...

Fifuś moje życie... 31.05 2008

doris2009

05/02/2010 18:12

baco kochana jak tego dokonałaś?u nas po pierwszym dziecku było super,ale teraz po drugim nie jest najlepiej,tragedii nie ma ale nie jest jak kiedys,ja nie mam ochoty na sex wogóle,często jestem nerwowa o byle co,widze swoje błedy,ale nie umiem sobie z tym poradzic,moze to wina mojej antykoncepcjii(biore zastrzyki)moze powinnam zmienic,w polsce po pierwszym dziecku brałam pigułki,nie czuje do męża juz takiego uczucia jak kiedys,ale jak by go zabrakło to bym chyba umarła(czyli moze jeszcze nie jestem na najgorszym etapie)co zrobic zeby było lepiej?on bardzo rzadki jest w domu przez prace,jest kierowcą tira,jezdzi 5 dni w tygodniu i spi w samochodzie i do domu przyjezdza na dwa dni,rozmawiamy non stop przez telefon,ale ja często powoduje kłótnie o byle co,chcę to naprawic,nie wiem jak,rozmawiamy dużo,ale nie widze u siebie za bardzo poprawy,dzieci szybko zasypiają przed 9.00,baco co mi doradzisz???

doris

princess

05/02/2010 20:36

Mam to samo,ciagle jestem zla o byle co,czepiamsie wszystkiego i sama wiem ze to nie jest powod. gdy maz jest w domu,poprostu po czasie zaczyna mi przeszkadzac a gdyjest w pracy tomi go brakuje i chce aby jak najszybciej wrocil.
Mysle ze antykoncepja u mnie nie gra roli bo po porodzie juz mialam implanta,plastry a teraz nic...
Rozmawiamy o tym czesto,on niby mnie rozumie w jakims topniu,wie ze te klutnie nie sa "od sreca" i chcialby pomoc ale jak????
Myslicie ze GP moglby nas wyslac na terapie lub cos w tym stylu?

baca103

05/02/2010 22:30

witam
doris mysle ze powinnas zmienic antykoncepcje,ja tez bralam te zastrzyki,ale tylko przez pierwsze 3 miesiace,nie moglam zniesc samej siebie!!! Jaka ja bylam wtedy okropna!!! nie wiem dlaczego,ale mialam wtedy takie wybuchy zlosci,nie wiedzialam skad sie to u mnie bierze,jak sobie przypomne to mi ciarki przechodza,nie tylko ucierpial moj maz ( nie bylo mowy o sexie wogole nawet o przytulaniu,bo i to mnie jakos draznilo) ale czasem potrafilam sie nawet wydrzec na dziecko i juz wtedy wiedzialam,ze musze cos ze soba zrobic.siostra polecila mi tabletki CILEST,sa naprawde dobre..
uspokoilam sie,chcialo mi sie zyc! i sexu!!!!!
ustalilam rytm dnia ,Filip chodzi na drzemke okolo 13,ja wtedy mam czas na szybkie sprzatanie i obiad,czasem znajde tez chwilke by sie polozyc,odpoczac czy poczytac ksiazke blunk
to daje mi poczucie,ze ja tez sie licze w tej rodzinie,nie tylko wszystko dla dziecka i meza,ale jest tez cos dla mnie...choc chwilka,dla mnie samej...
wieczorkiem sobie rozmawiamy(wczoraj wymyslalismy sobie co bysmy zrobili ,jakbysmy wygrali w Euromillion,smiechu bylo!! ho,ho! ) takie rzeczy zblizaja,nie zawsze przeciez musimy rozmawiac tylko o problemach,czasem marzenia,smiech i radosc jest lepsza.
Jesli jest jakis problem staramy sie go rozwiazac,wysluchajcie partnera zawsze do konca co ma do powiedzenia,wiem,ze trudno nie przerywac,ale przeciez nikt nie lubi jak mu sie przerywa w polowie watku ;D kompromis to jest najwazniejsze,bez klutni szybciej rozwiazemy choc najgorszy problem...
czasem zdarzy sie oczywiscie,ze sie poklucimy,ale nie sa to juz takie klutnie jak kiedys,i najwazniejsza uwaga,nigdy nie wypominam mezowi poprzednich klutni,ktore przez niego zostaly juz wymazane z pamieci,a my oczywiscie kobiety pamietamy nawet malenka sprzeczke sprzed 5 lat... blunk

nie szukajcie calkiem winy w sobie,to nie jest tylko wasza wina,ze jakos sie tam nieuklada,razem przezwyciezycie wszystko,przeciez taka jest milosc....

Mysle,ze mogla by pomoc rozmowa z osoba obiektywna,psychologiem,mysle,ze GP nie powinna zbagatelizowac waszej prosby.czasem dobrze jest sie wygadac komus obcemu...

pozdrawiam Was wszystkie kochane i trzymam kciuki blunk

Fifuś moje życie... 31.05 2008

joanna.miko

05/02/2010 22:56

Ach dziewczyny tak czytam , czytam no i coz samo zycie.
Zycie dwojga ludzi razem nie jest wcale jakbysmy tego oczekiwaly uslane rozami, a wlasciwie jest uslane rozami ale na tej drodze sa tez nie zapominajmy kolce. Od nas tylko zalezy czy bedziemy miec w sobie na tyle determinacji i milosci aby te kolce pomalu usuwac, ale to juz ciezka praca dla dwojga.
Do tego wszystkiego dochodza dzieci, ktore oczywscie kochamy ale nie da sie ukryc iz pochlaniaj mnostwo naszej energi, czasu i troche nerwowhappy. Nie chce zebyscie myslaly, ze sie wymadrzam ale tak sie jakos poukladalo mi zycie "ciekawie" i troszke juz w zyciu prezeszlam. Przede wszystkim mysle , ze na stan naszych emocji i uczuc ma wplyw wlasnie przemeczenie, stres, frustracja.
Moze poprostu nagle sie orientujecie , ze zgubilyscie gdzies siebie? Kazda z Was napewno miala jakies marzenia, oczekiwania, cele. ktore chciala osiagnac i zrealizowac a tu nagle nie ma na to wszystko czasu, pieniedzy itd. I wtedy wlasnie trzeba koniecznie zawalczyc o siebie , wygospodarowac swoj kawalek "podlogi", odnalezc swoja przestrzen i bronic za wszelka cene, bo jesli Wy bedziecie czuly sie spelnione i bedziecie kochaly siebie wtedy bedziecie mogly odnalezc na nowo milosc do partnera, oczywiscie pod warunkiem, ze On rowniez sie stara i wspolpracuje.
Niedawno bylam w podobnej sytucji co Wy. Uswiadomilam sobie , ze ciagle robie cos dla kogos i zapominam zupelnie o sobie, wrecz przestala byc soba i robilam to co inni odemnie oczekuja a nie to co naprawde czuje i ....zbuntowalam sie. Przedstawilam mezowi stanowczo moje zamiary i no coz powiedzialam ze albo bede robic to co lubie albo zwariuje. No coz chyba mnie bardzo kocha bo przelkna sline i zakceptowal moje plany. Pewnie, ze miewam gorsze dni jak kazdy ale, jestem bradzo podekscytowana i znowu mam w sobie optymizm oraz nadzieje i chec na lepsze jutro, czego i Wam rowniez zycze.

doris2009

06/02/2010 17:32

joanno co racja to racja ,ja nie uwazam ze sie wymądrzasz,wzięłam sobie do serca twoje słowa,kochana baco ja cały czas staram sie jak moge zeby znalezc czas dla siebie i mężą,dzieci juz nie są takie małe w miare szybko chodzą spac,ale co z tego ze zostaje czas dla nas jak ja nie mam tego pociągu do niego co kiedys,zmienie antykoncepcje,w polsce brałam tabletki i było wszystko w normie,i wiesz ja bardzo częst wydzieram sie na dzieci(wiem ze zwykle przesadzam z tym krzykiem)bo później chce mi sie płakac ze tak traktuje moje kochane skarby,które przeciez są tylko dziecmi i nie zawsze robią naumyślnie,a ja nie potrafie powstrzymac nerwów,zasem nawet nie pomysle i odruchowo sie wydzieram,a potem załuje(za byle co),zmienie te zastrzyki,a mąż sie stara,chce sie przytulac,a ja wogóle nie daje sie dotknąć,trzeba zmienic to zeby wszyscy byli szczęśliwi

doris

baca103

06/02/2010 19:41

doris kochana z tego co piszesz to zachowywalam sie identycznie jak bralam ten zastrzyk,radze go zmienic,tabletki sa chyba najlepsze,i nie maja takiej dawki hormonow ja ten zastrzyk,dlatego jestes taka nerwowa,pamietam jak kiedys nakrzyczalam na Filipa za to ,ze chcial sie pobawic a ja w tym momencie robilam cos innego....plakalam jak bobr,powiedzialam,ze nigdy wiecej nie bede krzyczec na wlasne dziecko...

joanno ciesze sie ,ze wrocialas na forum i zawsze mozna liczyc na Twoje dobre rady blunk

Fifuś moje życie... 31.05 2008

07/02/2010 16:07

Kobietki myślę,że hormony odgrywają dużą rolę w tym problemie ale sporo zależy też od Nas samych i nie ma co do końca zwalać na antykoncepcję bo to tylko wymówka. Zgadzam się że trzeba mieć, jak to któraś z Was ładnie ujęła, swój kawałek podłogi. Ja mam taki czas i przyznam,że mąż o to zadbał!!! Kazał mi się zapisać do Fitness Club i brykam tam dość często. Mam też czas zarezerwowany dla starszego dziecka. No i dla męża też mam chwilkę blunk choć jeszcze biorę mini pigułki więc moje libido 'śpi'. Na razie oboje czekamy aż to się zmieni happy
Coś Wam powiem o niekontrolowanych krzykach na dzieci...moja mama taka była i niestety spieprzyło to całe moje dzieciństwo!!! Ja i moja siostra miałyśmy wszystko(wakacje za granicą, fajowe zabawki, ciuchy itp.) oprócz świętego spokoju! Nie miałyśmy ochoty wracać do domu nawet wtedy gdy już byłyśmy licealistkami. Mimo iż trochę czasu już upłynęło gdy obie się usamodzielniłyśmy to nadal nie mamy ochoty tam jeździć. To na zawsze zostaje w głowie...a Dzieci bardzo się boją gdy najważniejsza dla nich osoba na nie krzyczy. Ja taka nie jestem choć czasami kipię z emocji. Nauczyłam sobie z tym radzić. Mam też przed oczami obrazy z mojego rodzinnego domu i postanowiłam, że w moim własnym nigdy tak nie będzie...
Pozdrawiam

meliameli

07/02/2010 23:05

Witajcie

Czasami, zycie nas zaskakuje, pojawienie sie dziecka jest sytuacja zupelnie nowa, mamy i inne kobiety moga nam przyblizyc jak to jest jednak to same na sobie musimy wszystkiego doswiadczyc.
Ja jestem mama blizniaczek i gdy wsponinam czasy kiedy dziewczynki mialy kilka dni -miesiecy zastanawiam sie jak ja z tym wszystkim sobie poradzilam.
Ta ilosc obowiazkow, brak snu i wyczerpanie fizyczne i psychiczne odbily sie bardzo na naszym malzenstwie i tez w pewnym momencie pojawila sie obojetnosc. Wydaje mi sie, ze to jest taka lawina rzeczy, zmeczenie, brak czasu na cokolwiek innego niz dom i dziecko a przede wszystkim brak czasu na zycie malzenskie. Brak wystarczajacej ilosci sexu pewnie tez, ciagle zmeczenie powodowalo przynajmniej u mnie , ze nawet o sexie nie myslalam, nie czylam sie ani atrakcyjnie fizycznie ani psychicznie (a byc moze dobry sex by rozladowal troche napiec blunk. Matka uwieziona w domu nie mogaca sie ruszyc bez przemyslenia kiedy trzeba wrocic na drzemke dzieci karmienie, zmiane pieluszki itp, Duze zmiany hormonalne, cialo nie dokonca jakby swoje, wielkie piersi z cieknacym mlekiem - to moje wspomnienia.
Wydaje mi sie, ze kobieta wtedy troche wypada z gry i staje sie tylko lwica z mlodymi a lew sobie chodzi do okola i porykuje.
O zwiazek trzeba dbac i podlewac jak roslinke kazdego dnia, komunikacja jest tak wazna a czesto ograniczana tylko do komend i przekazywanych hasel informacyjnych, dlatego tak szybko moze wkrasc sie obojetnosc.
Pamietac trzeba, ze trudne chwilw zdarzaja sie kazdej parze ale cala istota jest uleczyc sytuacje niz sobie odpuscic.

FAJNA NIANIA

stokrotka543

08/02/2010 12:18

dziekuje bardzo za odzew, wiedzac ze nie jest sie sama bardzo poprawia samopoczucie i mobilizuje do walki. juz myslalam ze to ze mna jest cos nie tak na szczescie uswiadomilam sobie ze to problem ktory rowniez dotyka inne osoby i mozna jakos sobie z tym poradzic biorac pod uwage powyzsze stwierdzenia. mam nadzieje ze jak najmiej osob bedzie sie z tym borykalo. dzieki za slowa otuchy no i trzeba sie brac do roboty blunk

rosa

10/02/2010 17:06

Witam!ja mysle ze rowniez kiedy przychodzi na swiat dziecko,w zwiazku ono staje sie najwazniejsze,pochlania mnustwo czasu i energii,bo ma wiele swoich potrzeb!w moim malzenstwie rowniez zaczela sie codzienna rutyna,maz do pracy ja z dzieckiem w domu,te same czynnsoci,obowiazki.Gdy maz wraca dziecko nadal zajmuje nasz czas,do chwili az zasnie.A czasem zasypia pozniej niz zwykle.W moim malzenstwie zagoscila rutyna,zero romantyzmusadmoj maz jednak nie widzi zadnego problemu,i mowi ze przesadzam jak zwykle!!!ciezko z nim rozmawiac na takie tematy!wraca z pracy wieczorem,zaraz jest zmeczony,czesto nie moge z nim prowadzic rozmow,bo jest juz spiacy.Jak mamy seks,to czesto on jest zbyt zmeczony,spiacy,i dla mnie wszystko odbywa sie za szybkosad(brakuje mi tej,otoczki romantyzmu,co kiedys,muzyki,itp..wiadomo jest ciezko na jednym pokoju z dzieckiem...Pozatym ja czuje sie osamotniona,bez kontaktu z doroslymi,tylko dziecko na okroglo,ale moj maz mowi ze narzekam i dlaczego nie ciesze sie obecnoscia dziecka?ja bardzo kocham swojego synka,ale potzrbuje rowniez kontaktu z ludzmi,i czasu dla siebie!pozatym zazdrosze kobietom ktorych mezowie maja poczucie chumoru,ktore wiem ze swietnie rozladowuje napiecia z dnia!!!moj maz jest smiertelnie powazny!!!nie umie zartowac,a jak ja zartuje z niego to sie zaraz obrazasad((czasem mam wrazenie ze laczy nas tylko dziecko,a to uczucie gdzies ucieklo...

niniusia

10/02/2010 20:31

Drogie kobiety juz mialam zakladac watek o tym temacie a tu znalazlam.... cos na ten temat.
Mianowicie myslalam do tej pory ze jestem jakas dziwna skoro wogole nie mam ochoty na sex.Szkoda mi mojego meza bo jest wyrozumialy ale sex 2 razy w m-cu i to taki troche bez checi z mojej strony to chyba nic przyjemnego.Myslalam ze z czasem (2.5 roku po porodzie) bedzie lepiej ale nic sie nie poprawia.Czuje sie zaniedbana i nieatrakcyjna na dodatek mam dola nie chce mi sie rano wstac i zyc ,ciagle mnie wszystko drazni i nie mam ochoty wychodzic z domu.Podejrzewam depresje, bylam u Gp dal mi tabletki ale nie bylo poprawy wiec skierowal mnie do poradni zdrowia psychicznego skad zadzwonili do mnie po okolo mc-u zadali kilka pytan ,obiecali terapie i na tym koniec.Minelo juz prawie 3 m-ce i zadnej pomocy.Boje sie o moje dziecko gdyz czesto jak mnie nie chce sluchac to nie wytrzymuje i krzycze na nie, a nawet i uderze, czego zaraz b zaluje i placze. A ono biedne potrafi mnie jeszcze uspokajac.Cala ta sytuacja mnie wykancza, czuje sie z tym bardzo samotna.Nie chce mi sie juz nic, nawet ciezko mi o tym wszystkim piasac.Wstyd mi za siebie, bo nie umiem sobie sama pomoc i wziasc sie w garsc (moze dlatego ze brak mi juz sil).

niniusia

rosa

11/02/2010 10:49

Niusia!ja cie rozumie,bo tak samo zdaza mi sie krzyczec na dzieckosad(ktore nie jest nieczemu winnesadi potem tego zaluje.Poza tym byl czas ze biegalam bo chialam schudnac,nie jadlam slodkiego,jadlam mniej.Bylo mi ciezko to wszystko stosowac,brak silnej wolisad(widzialam male rezultaty,i znowu powrucilam do slodyczy,objadania sie,brak sportusadnie jestem z siebie dumnasadrowniez czuje sie nie atrakcyjna z powodu mojej tuszy,moze brak rozrywki,ciagle powtarzane czynnsci,zimowa pogoda,czy brak slonca,to rowniez powoduje u mnie smutek,przygnebienie.Wiem ze lekarze od razu zapisuja leki,ale to tez nie jest rozwiazanie,bo te leki powoduja ospalosc,brak radosci,obojetnosc.Staram sie cieszyc z tego co mam,doceniac kada chwile z dzieckiem,i tobie radze to samohappybo sa dni ze czuje sie lepiej,bardziej radosna szczesliwa,a sa tez bardziej przygnebiajace dni.Mysle ze kobiety sa bardziej emocjonalne,chumorzaste,z powodu burzy chormonalnej,itp.blunk